Blogi słabną, czyli rosną w siłę

Marzec 16, 2011

Wczoraj Interia podała wyniki badań, z których wynika, że blogi wśród amerykańskiej młodzieży przestają się cieszyć popularnością. Młodzież przesiada się na FB i Twittera.

Co z tego wynika?

Że spada liczba blogów, służących jedynie publikacji tego, co „u mnie słychać”. Do takich plotek FB i Twitter nadają się znakomicie.

A to oznacza, że na polu zostają blogi wartościowe. Które niosą ze sobą wartościową treść. Do czego FB się średnio nadaje i trochę Twitter.

A to oznacza z kolei, że blogi stają się elitarną formą wyrazu, która wymaga poświęcenia, dyscypliny, wyobraźni, wiedzy i doświadczenia, jakiegoś stopnia wysiłku.

Do tego naszymi odbiorcami nie jest młodzież. Więc zmiana zachowania w tej grupie nie wpływa znacząco na naszą grupę docelową.

I na koniec… domyślam się, że część, jak nie większość, z tej ewakuującej się młodzieży amerykańskiej, czyta blogi. Ja również czytam i NIE CHCĘ, aby ich autorzy przestali je prowadzić. Są one dla mnie tak wartościowe, że ubytek ten byłby dla mnie niepowetowaną stratą.

A dla Ciebie?

I właśnie dlatego blogi będą rosły w siłę, bo są potrzebne z punktu widzenia jednostki. Może będzie ich mniej, ale za to będą wartościowe.

Reklamy

Blog In-house Lawyer

Listopad 2, 2010

W sieci trafiłem na bardzo interesujący blog.

Dlaczego?

– Prowadzony przez prawniczkę In-house’a (ta grupa rzadko prowadzi blogi)

– Jest to blog brytyjski (mimo korelacji z USA w UK wciąż jest stosunkowo niewiele blogów prawniczych)

– Blog skupia się na mariażu obowiązków In-huose’a z social media (prawnicy wewnętrzni rzadko korzystają z narzędzi społecznościowych)

Blog polecam! Melanie Hatton bardzo ciekawie omawia możliwości wykorzystania marketingu społecznościowego w sieci w swojej pracy.


E-marketing prawniczy na pewno będzie zyskiwał na znaczeniu

Październik 15, 2010

Nie ma najmniejszej wątpliwości, że złote czasy e-marketingu prawniczego są wciąż przed nami.

Skąd taki wniosek?

Stąd, że do zawodu prawniczego dochodzą kolejni – młodsi absolwenci aplikacji prawniczych, dla których nie tylko Internet jest przyjaznym środowiskiem, ale przede wszystkim jest to WIARYGODNE ŹRÓDŁO wiedzy. Coraz to nowsze pokolenia prawników poruszają się po sieci z coraz to większą swobodą i zaufaniem.

To zaufanie przełoży się na pewno na czynny udział w społeczności internetowej (realizacja strategii e-marketingowej we własnej kancelarii), jak i na bierne korzystanie z zasobów sieci (czyli opieranie swojej wiedzy o prawie i prawnikach o bazy wiedzy zlokalizowane, na przykład, w blogach).

Interesujące byłyby w tym miejscu jakieś polskie statystyki. Takich nie mam, ale mam w zamian kilka arcy ciekawych danych wprost zza oceanu.

Pierwsze wyniki badań dotyczą poziomu zaufania, jakim internauci amerykańscy darzą media społecznościowe. Zobaczmy:

Źródło: eMarketer.

Z powyższych danych wynika, że artykuły w blogach pisane przez ludzi, których znamy (nie chodzi tutaj o fizyczną znajomość), cieszą się  aż 64%-owym zaufaniem. Prawdopodobnie, analogiczne wyniki badań polskich byłyby nieco inne – „gorsze”. Ale jestem przekonany o tym, że poziom zaufania do treści pochodzącej z polskich blogów rośnie. To normalny trend związany z wiekiem młodszego pokolenia,.

Drugie dane dotyczą amerykańskich prawników wewnętrznych (in-house) i ich stosunku do mediów społecznościowych, w tym blogów prawniczych. Spójrzmy (wyjątek):

Źródło i pełny raport: GreenTarget.com

27% prawników wewnętrznych w USA przyznało, że zatrudniłoby prawnika z firmy zewnętrznej na podstawie informacji z bloga. To dane globalne.

Ale jeżeli weźmiemy pod uwagę wyniki tych badań z uwzględnieniem grup wiekowych, to okaże się, że aż 37% młodszych prawników (30-39 lat) dokonałoby takiego wyboru na bazie informacji z bloga i byłoby to drugie źródło wiedzy o doświadczeniu zaraz po rekomendacji. I nie ma tutaj przesady, bo takie przypadki już się zdarzają (np. Toyota z Los Ang. wynajęła małą, ale wyspecjalizowaną firmę prawniczą z  Atlanty na bazie informacji z sieci).

Konkludując, zauważ większe zaufanie młodszych wiekiem prawników do mediów społecznościowych. To nie oznacza bynajmniej, że kiedy młodsze pokolenie stanie się starszym pokoleniem, to odrzuci fan związany z uczestnictwem w tych mediach.

To oznacza, że media te, i jednocześnie blogi prawnicze, będą zdobywały popularność z roku na rok, ponieważ do gry wchodzi młodsze pokolenie prawników, dla którego „Google istniało od zawsze”. Dotyczy to zarówno prawników zewnętrznych, jak i in-house’ów, którzy często stają w roli naszych klientów.


50 najlepszych US blogów o prawie ubezpieczeń

Sierpień 26, 2010

Jedna z amerykańskich społeczności skupionych wokół LexisNexis, dokonała wyboru 50 najlepszych blogów o prawie ubezpieczeń.

I jako że w naszej grupie również mamy dwóch blogerów zajmujących się tym tematem, postanowiłem tę amerykańską listę pokazać szerszej publiczności.

Jak napisano na stronie internetowej LexisNexis:

These top blogs offer some of the best writing out there. They contain a wealth of information for all segments of the insurance industry, and include timely news items, expert analysis, practice tips, frequent postings and helpful links to other sites and sources.

oraz:

These sites also demonstrate the power of the blogsphere, by providing a collective example of how bloggers can—and do—impact and influence the law and the business of insurance.

Listę 50 top blogów ubezpieczeniowych można obejrzeć po kliknięciu w ikonę:

LexisNexis Insurance Law Community 2009 Top Blogs of the Year


Ile czasu poświęcisz na swój blog? 4 rewelacyjne blogi prawnicze.

Lipiec 28, 2010

Ile czasu trzeba poświęcić blogowi, aby można było powiedzieć, że jest on sukcesem dla kancelarii prawnej?

Kilka dni temu miałem przyjemność przeczytać artykuł 4 Successful Law Blog Case Studies autorstwa Adriana Dayton. Adrian zadał autorom czterech wyśmienitych i znaczących blogów prawniczych pytania, ile czasu spędzają na  ich prowadzeniu … z tak wielkim sukcesem.

Na marginesie: z reguły nie tłumaczę artykułów, podając link do właściwej strony, ale tym razem zrobiłem wyjątek, bo tekst jest bardzo ciekawy, pouczający i odpowiadający na szereg wątpliwości polskich prawników, którzy wciąż się wahają, czy rozpocząć przygodę z e-marketingiem prawniczym. Z góry też przepraszam za niedociągnięcia językowe 🙂

Oto treść artykułu:

4 nadzwyczajnie zyskowne blogi prawnicze – studium przypadku

Czy jesteś skłonny poświęcić się, by mieć doskonały blog prawniczy?

Większość prawników nie ma takiego zamiaru.

Zazwyczaj pożądają oni uznania i wyróżnienia, nowych klientów, wywiadów telewizyjnych i wzmianek w Wall Street Journal, ale nie są skłonni poświęcić swojego czasu. Pozwól, że wyjaśnię… stworzenie poważnego bloga prawniczego, który ma istotny wpływ na twoją praktykę prawniczą, wymaga sporego nakładu pracy. Dokładnie tak samo, kiedy kupiłem mój pierwszy dom: to była tania przejęta za długi nieruchomość, wymagająca prac remontowych i renowacyjnych. Znajomi mówili: doprowadzenie tego domu do normalnego stanu będzie ciebie kosztowało dwa razy więcej pieniędzy i czasu, niż myślisz. Mieli rację.

Osiągnięcie czegokolwiek znaczącego w życiu wymaga poświęcenia i to samo tyczy się blogowania. Ten artykuł skupia się na czterech prawnikach, którzy odnieśli niebywały sukces w blogowaniu, oraz pokazuje ile czasu i wysiłku faktycznie wymagało od nich stworzenie zyskownego bloga prawniczego.

Case Study #1: Connecticut Employment Law Blog

Zacznijmy od Daniela Schwartz’a, prawnika z Connecticut, specjalisty z zakresu prawa pracy i autora Connecticut Employment Law Blog.  Kiedy go zapytałem, czy wysiłek oraz czas spędzony na prowadzeniu bloga były tego warte, on mi odpowiedział:

Tak. Blog skutkował kilkudziesięcioma  wywiadami, nowymi znajomościami, zwiększyła się moja rozpoznawalność wśród osób z branży (a także wśród moich przeciwników) i, rzecz jasna, zdobyłem klientów. W Connecticut zaczęto o mnie dyskutować, co doprowadziło do powstania nowych możliwości, o których nawet nie miałem pojęcia.

Zapewne większość prawników marzy o takim biegu spraw, ale czy są oni chętni do podjęcia tego wyzwania? Daniel przyznał, że blogowanie zajmuje mu 2-3 godziny tygodniowo, nie licząc czasu poświęconego na lekturę innych blogów i interakcji na Twitterze. I tak od niemal 3 lat. Ale, jak zaznaczył, liczba odsłon jego bloga powoli zbliża się do 1.000.000.

Case Study #2: Chicago IP Litigation Blog

Jako drugi przypadek weźmy pod lupę partnera kancelarii Holland & Knighta, Davida Donoghue.  David, w swoim blogu Chicago IP Litigation Blog, specjalizuje się w postępowaniach sądowych północnej części Illinois. Blog ten ma już 4 lata i kiedy go zapytałem, ile czasu spędza na jego prowadzeniu, odpowiedział:

To zależy od tego, co jeszcze mam do zrobienia, i czy jest o czym pisać. Zazwyczaj piszę artykuły do mojego bloga 1-3 tygodni na przód ze względu na zwariowany plan rozpraw sądowych. Ale w tygodniu staram się nie przekraczać 3-10 godzin spędzonych na blogowaniu.

Zauważ, że David spędza dość dużo czasu na prowadzeniu swojego bloga: aż do 10 godzin na tydzień. Z mojego doświadczenia wynika, że nie jest to jednak nic nadzwyczajnego.

Blog Davida zdobył nagrodę dla najlepszego bloga prawniczego w Chicago, był wyróżniony przez ABA jako jeden ze 100 topowych blogów i, najważniejsze, przyniósł swojemu autorowi wiele poważnych spraw sądowych. Pierwsze 2 lata blogowania nie przynosiły jakichś znaczących rezultatów i upłynęło dość sporo czasu, zanim David zyskał z tego źródła pierwszego klienta.

Case Study #3: Quirky Employment Questions Blog

Jako trzeci weźmy przypadek partnera kancelarii Dorsey & Whitney, Roy’a Ginsburg’a, i jego blog Quirky Employment Questions. Forma blogowania Roy’a’s jest nieco odmienna. Otóż w swoim blogu, dotyczącym prawa pracy, każdego tygodnia zadaje on jedno pytanie, a jego czytelnicy próbują na nie prawidłowo odpowiedzieć. Ten model sprawdza się doskonale, ponieważ angażuje społeczność bloga, czego  wynikiem jest bardzo duża grupa osób go odwiedzających, sięgająca około 10.000 unikalnych gości w miesiącu. Tak duża liczba gości bloga skutkowała wieloma tysiącami klientów. Roy prowadzi swojego bloga około 3 lat i spędza na tej czynności około 5 godzin tygodniowo.

Kluczowe jest to, że blogowanie nie jest łatwą pracą. Zajmuje wiele czasu i wymaga sporej liczby artykułów zanim blog naprawdę wystartuje. W jednym z ostatnich postów w moim blogu podkreśliłem, że według badań Hubspot  konieczne  jest napisanie średnio 52 artykułów, aby blog zaczął przynosić zyski. Jeżeli twoja aktywność na tym polu równa się jeden post w miesiącu, to zajmie ci 4 lata dojście do tego poziomu. Blogerzy mający sukcesy na swoim koncie wspólne mają to, że ich kolejne artykuły pojawiają się regularnie w każdym tygodniu. To jest kluczowy element skutecznego bloga prawniczego.

Case Study #4: China Law Blog

Jako ostatniemu, przyjrzyjmy się blogowi autorstwa Dan’a Harris’aChina Law Blog.  Oto jego odpowiedź, kiedy go zapytałem, czy blog ten był wart czasu nań poświęconego:

Absolutnie tak. Zdobyliśmy ogromną liczbę klientów prosto z tego bloga. Braliśmy udział w niezliczonych wywiadach w ważniejszych mediach, czego źródłem również był nasz blog. Pozwolił on nam także na nawiązanie stosunków z dużą liczbą kluczowych dla chińskiego prawa i biznesu osób. Dzięki blogowi otrzymujemy od naszych czytelników stale świeże informacje o tym, co dzieje się w Chinach, co z kolei przyczynia się do lepszej obsługi naszych klientów. Nasz blog – w końcu – spowodował, że staliśmy się bardziej sławni i rozpoznawalni na rynku.

Dan spędza około 5 godzin tygodniowo na prowadzeniu bloga, nie licząc czasu spędzonego na przeszukiwaniu sieci,  co i tak musiałby robić.

Każdy może mieć blog prawniczy, który będzie dużym sukcesem. Jedyna bariera kryje się w nas samych. Czy chcesz  poświęcić niezbędny czas ? Czy chcesz zapłacić cenę,  aby mieć świetny blog prawniczy? Czy chcesz się oddać swojemu blogowi? Jeżeli odpowiedź brzmi tak, to lepiej zacznij już to robić.

***

Tyle artykuł. Teraz zdradzę, ile czasu zajmuje mi praca nad moim blogiem… a w zasadzie blogami 🙂

Jeżeli chodzi o blog PodwojneOpodatkowanie.pl, to w końcowej fazie jego prowadzenia, nowy wpis tworzyłem raz w tygodniu, co zajmowało mi – w zależności od długości – od 0,5 do 1,5 godziny. Wcześniej jednak, szczególnie na początku, wpisy były częstsze, tj. starałem się, by nie następowało to rzadziej, niż 3 razy w tygodniu (czasem wpisów było 5). Na początku duża częstotliwość jest niezbędna, aby blog „pobudzić do życia”, ale potem można już nieco zluzować… byleby nie przesadzić 🙂 Obecnie w blogu tym nie napisałem słowa od dwóch miesięcy, ale ,jak wnioskuję po danych statystycznych, nie odbija się to nim aż tak bardzo niekorzystnie. Niemniej takiego postępowania nie polecam osobie, która poważnie podchodzi do własnego bloga. Poważnie, tzn. ma określony konkretny cel w jego rozwijaniu.

Jak wygląda skuteczność tego bloga podatkowego po niemal 2 latach? Liczba klientów: ponad 2800 (z czego niemal 1000 kupiło moją książkę), liczne wywiady i opinie w Gazecie Prawnej, szersze kontakty ze środowiskiem prawniczym. Nawet miałem telefon z Polskiego Radia (pr. I), aby wypowiedzieć się w temacie opodatkowania dochodów zagranicznych, ale ostatecznie wybrano – co doskonale rozumiem – konsultanta z Ernst&Young (gdybym był chociaż doradcą podatkowym, to na pewno bym tego wywiadu udzielił).

Co do bloga e-MarektingPrawniczy.pl to tutaj historia jest zupełnie inna 🙂 W związku z tym, że problem marketingu prawniczego w sieci jest zupełną nowością, to moją główną rolą jest edukacja środowiska. Nie mogę tego zrobić inaczej, jak po prostu pisać i mówić jak najwięcej na ten temat. Z tego punktu widzenia staram się, by kolejne artykuły w tym właśnie blogu pojawiały się jak najczęściej, a więc co najmniej 5 razy w tygodniu. Nie zawsze udaje mi się utrzymać ten reżim, ale jednak się staram. Duża częstotliwość ma jeszcze tutaj tę zaletę, że po prostu w Internecie zaczyna roić się od słów kluczowych mojego autorstwa, które oczywiście prowadzą do moich treści. A to wiedzie wprost do kolejnych klientów. Średni czas wpisu to około 1,5 godz, ale czasem więcej, jak np. w przypadku dzisiejszego postu.

Skuteczność? Pierwszy klient pojawił się po około 3 miesiącach. Obecnie, po ponad pół roku prowadzenia tego bloga e-marketingowego, mam już ich kilku i, co ważne, to nie ja zabiegałem o nich, ale oni o mnie. Blog ten niewątpliwie nie uzyskał jeszcze pełni swojej mocy, ale sądzę, że nastąpi to za około 6 miesięcy.

Wystarczy! 🙂


E-marketing prawniczy w USA

Kwiecień 22, 2010

Dane dot. wykorzystania e-marketingu przez firmy prawnicze z USA >>


E-marketing w PricewaterhouseCoopers (PwC)

Kwiecień 9, 2010

Zainteresowało mnie ostatnio, jak wygląda temat e-marketingu w kręgu firm należących do tzw. Wielkiej Czwórki (PwC, E&Y, Deloitte oraz KPMG). Wnioski są ciekawe i na pewno je omówię, ale tym razem chcę tobie pokazać coś wyjątkowego 🙂

Jedna z tych firm, tj. PricewaterhouseCoopers (PwC) posiada łącznie na świecie 18 blogów! Zlokalizowanych w różnych zagadnieniach – od profesjonalnych, do obyczajowych (czyli np. w temacie „Jak się u nas tutaj pracuje i żyje”). W celu promocji tychże blogów PwC założyło nawet odrębną stronę PwC Global Blogs >>

Dodam tylko, że PwC jest ewenementem. Pozostałe trzy firmy mają blogów znacznie mniej, albo w ogóle.