Podcasty w Blogu o ochronie własności przemysłowej

Listopad 13, 2010

Śpieszę donieść, że Renata Świgońska, autorka Bloga o ochronie własności przemysłowej, wprowadziła u siebie nową formę przekazu – podcasty.

Rewelacja!

Koniecznie zajrzyj tutaj i posłuchaj!

 

Reklamy

Wideo w e-marketingu prawniczym – najlepsza reklama to jej brak

Kwiecień 28, 2010

Nie tak dawno temu pisałem o możliwościach wykorzystania narzędzi wideo w e-marketingu kancelarii prawnych. Raz wskazałem również wpis w blogu pana Ryszarda Sowińskiego, gdzie można znaleźć całkowicie nieskuteczną (w gruncie rzeczy szokującą i odrażającą) reklamę usług pewnego amerykańskiego adwokata. Niestety w Stanach tego typu reklam ukazało się ówcześnie bardzo wiele, ale na szczęście ten czas odchodzi już powoli w niepamięć.

Obecnie za oceanem mamy do czynienia z trendem reklamy wideo, która w zasadzie nią nie jest. Chodzi bowiem o to, że osoba, która ogląda dane wideo wie dokładnie, że ma do czynienia z prawnikiem, który może jej pomóc w rozwiązaniu jej prawnego problemu, jeżeli go tylko ma. Wszelkie zachęty do sięgnięcia po słuchawkę są więc tutaj zbędne i mogły by wywołać skutek dokładnie przeciwny. Stąd tamtejsi prawnicy powstrzymują się od sloganów typu Call me now before they’ll kill you.

Co więcej, dzisiejsze wpisy wideo pojawiają się blogach, a nie zaś na stronach internetowych, jak to było w przeszłości. A blog, to narzędzie społecznościowe, z którego informacja  łatwo podlega dzieleniu i szerzeniu w sieci, niczym wirus. Warunek jest jednak jeden: blog (ani też konkretny wpis) nie może być firmową reklamówką. Jeżeli tak będzie, to niestety nici z wiralnego charakteru bloga. Dlatego wpis wideo musi być wyważony w treści, musi zawierać wiele wartościowych informacji, i nie może stanowić reklamy kancelarii. A więc w tym przypadku najlepsza reklama to jej brak!

Na koniec świetny przykład z bloga RushOnBusiness.com


Nowe narzędzia w e-marketingu prawniczym – SlideShare

Kwiecień 4, 2010

ds

Poniżej przykład Slidecast’u (prezentacji z podkładem dźwiękowym):


Webinaria w e-marketingu prawniczym

Marzec 24, 2010

Webinarium to inaczej seminarium – tyle, że przeprowadzone za pomocą sieci Internet. Tyle definicja.

Od jakiegoś czasu Dziennik Gazeta Prawna razem z kancelarią Salans organizują cykl internetowych warsztatów (webinariów) z zakresu prawa gospodarczego. Zrealizowanych będzie w sumie 20 spotkań w okresie od 2 marca do 22 czerwca w różnych grupach tematycznych.

Nie ma co ukrywać, że idea i pomysł są świetne i dobrze działają, jako narzędzie marketingu zarówno dla Gazety, jak i dla kancelarii. Ale…

Niestety, w dniu webinarium (o godzinie 10.00), na które się wcześniej zapisałem, nie miałem możliwości włączenia komputera i przesłuchania cennych dla mnie informacji. I … koniec. Klamka zapadła. Prawdopodobnie nigdy już nie dowiem się, jaka była jego treść. Twórcy tych webinariów nie dali żadnej możliwości odsłuchania nagrania.

I to jest bez sensu! Pisałem już w artykule Dziel się wiedzą, ale rób to mądrze, że edukowanie potencjalnych klientów jest jednym z fundamentów dzisiejszego e-marketingu prawniczego. I samo w sobie zasługuje na uznanie, ale można to zrobić dobrze, albo – jak w powyższym przykładzie – źle.

Gdyby dopuszczono możliwość odsłuchania nagrania po zakończonym webinarium, to efekt marketingowy byłby zwielokrotniony, gdyż o wiele, wiele więcej osób miałoby możliwość zapoznania się z jego treścią. Nie mówiąc o tym, że cykl tych seminariów internetowych oddziaływałby pozytywnie na rzesze zainteresowanych osób przez długie lata!

Co więcej, tematyka tych webinariów sugeruje, że nie są one przeznaczone dla przeciętnego Kowalskiego, ale dla profesjonalistów, którzy o godzinie 10.00 rano są przecież w wirze pracy. Nie w głowie im wtedy słuchanie darmowej pogadanki o prawie gospodarczym (na płatne szkolenie zarezerwowali by sobie uprzednio czas). Zapewne chętnie by ją przesłuchali nawet tydzień później, w miarę wolnego czasu, nie mówiąc już o tym, że niektórzy chcieli by wrócić do jej treści kilkakrotnie.

Innymi słowy mówiąc, autorzy tych ciekawych webinariów, zamiast osiągnięcia najlepszego rezultatu marketingowego, jaki daje obecnie Internet (ponadczasowość), otrzymali ten, jaki daje reklama tradycyjna – raz wyświetlona odchodzi w zapomnienie pociągając za sobą niebotyczne koszta (w tym przypadku choćby utracony zysk, jaki poniosła kancelaria w czasie, kiedy jej prawnik wypowiadał się na „antenie”, zamiast pracować merytorycznie).

A tymczasem, kiedy wchodzę na stronę „mojego” webinarium, widzę…


Wideo prawnicze – wzrost zaufania – więcej klientów

Marzec 2, 2010

Kilka dni temu w artykule Wideo w marketingu prawniczym pisałem o tym, że wideo prawnicze buduje ZAUFANIE do prawnika i bezpośrednio prowadzi do większej ilości klientów (dodajmy, że zaufanie jest kluczowym czynnikiem w każdym biznesie, nie tylko prawniczym). Dlaczego tak się dzieje?

Obraz przemawia do nas wieloma kanałami, inaczej niż tekst. Widzimy tutaj nie tylko osobę, ale słyszymy barwę jej głosu, obserwujemy sposób ubierania się, poruszania, mimikę i wszystkie elementy, które odbieramy nieświadomie, i które nazywamy szeroko językiem ciała. W efekcie oglądając wideo nabieramy przekonania – wrażenia – że osobę oglądaną znamy dostatecznie dobrze. Jeżeli wideo to przeglądamy kilkukrotnie, albo zapoznajemy się z kolejnymi odcinkami nagranymi przez tą samą osobę, efekt ten zostaje spotęgowany. A kiedy dodatkowo odpowiada nam charakterystyka i autentyczność osoby oglądanej, to zaczynamy taką osobę darzyć dużą sympatią.

I właśnie tak stajemy się jej klientami…

Jednak, aby wideo prawnicze odniosło ten skutek, musi spełniać kilka warunków, z których najważniejszy to: EDUKACJA. W poprzednim artykule pisałem o tym, że mówienie o sobie w blogu prawniczym prowadzi donikąd. W ten sposób jedynie odepchniemy klientów, zamiast ich przyciągnąć. W zamian powinniśmy ich edukować.

Na czym owa edukacja powinna polegać? Na przekazywaniu wiedzy w przedmiocie własnej specjalizacji. Innymi słowy mówiąc, w każdym wideo należy omawiać poszczególne zagadnienia prawne, z którymi potencjalni klienci mogą mieć problem (jedna wzmianka o sobie samym może zniweczyć całość doskonałego nagrania). W ten sposób pokazujemy, że jesteśmy profesjonalistami i specjalistami w danej materii. Specjalistami (tutaj kłania się konieczność specjalizacji w ramach swojej firmy prawniczej), to znaczy, że w tym temacie mamy dogłębną wiedzę, i że trudno szukać na rynku osoby z podobnym zakresem wiedzy prawniczej.

Konkludując, pokazanie siebie i właściwe edukowanie oglądających wideo, skutkuje faktycznym wzrostem poziomu ich zaufania do prawnika. Takiego efektu nie można osiagnąć w inny sposób, i trudno to zrobić nawet podczas spotkania w cztery oczy.

Tymczasem główną i największą zaletą e-marketingu prawniczego jest to, że najpierw budujemy zaufanie klienta (nawet za pomocą zwykłego bloga pisanego), a potem odbieramy od niego maila albo telefon z PROŚBĄ o wykonanie usługi. Tak to działa…


Wideo w e-marketingu prawniczym – jaki sprzęt

Luty 26, 2010

Skoro już jesteśmy w kręgu tworzenia filmów w celach reklamy swoich usług prawniczych, to zapewne wszystkich interesuje to, jaki sprzęt będzie tutaj odpowiedni. Wszak wachlarz jakościowy i cenowy jest tutaj, jak się każdy domyśla, niemal nieograniczony.

Jednym z największych plusów e-marketingu generalnie jest jego niska cena. Czasem nawet może być on darmowy. Nie inaczej jest w przypadku tworzenia video.

W mojej TelewizjiPodatkowej.tv do nagrywania obrazu i dźwięku używałem jednego urządzenia, tj. aparatu cyfrowego Canon PowerShot S2 IS. Nie jest to ani drogi sprzęt (ok. 1.170 zł), ani też bardzo profesjonalny, ale wystarczy, aby zrobić nagranie średniej jakości.

Przy obróbce filmu natomiast korzystałem z programu Pinnacle Studio Ultimate. Jest to program do obróbki amatorskiej, więc również nie jest zbyt zaawansowany, ani drogi (ok. 300 zł).

To w zasadzie cały sprzęt, jaki służył mi do tworzenia kolejnych odcinków Telewizji Podatkowej. Oczywiście można sobie wyobrazić lepsze jakościowo nagrania, niż moje. Niewątpliwie przydałby się mikrofon zewnętrzny oraz lepsze światło. Co prawda pociągnęło by to za sobą dodatkowe koszty, jednak efekt byłby nieco lepszy. Na pewno niebawem „wyposażę się” w te urządzenia, jednak póki co te, z których obecnie korzystam, w zupełności wystarczą.

Oczywiście każdy może od razu wyposażyć swoje biuro w znacznie lepszy sprzęt i wydać nań krocie, jednak pytanie brzmi: do jakiej wysokości będą to wydatki racjonalne.

Pamiętajmy o tym, że jak w całym e-marketingu (również prawniczym) tak i tutaj, Królem jest Treść (Content is the King). Nie forma jest najważniejsza, ale to, co mamy do przekazania. Potencjalny klient szuka odpowiedzi na swoje problemy i wątpliwości, nie interesują go doznania artystyczne wywołane tym, czy innym video. Jest on gotów nawet podpisać cyrograf byleby jego problem został rozwiązany. Z tego punktu widzenia w e-marketingu prawniczym nie powinniśmy dążyć do nadmiernego technicznego profesjonalizmu. Jeżeli treść przekazana w video jest wyśmienita,  to na pewno spełni ono swoje zadanie, natomiast forma ma tutaj zdecydowanie znaczenie drugorzędne.

Pod kątem mojej TelewizjiPodatkowej.tv słyszałem uwagi, że nagrania powinny być bardziej dopracowane. Ok, zgadzam się, ale uwagi te pochodziły tylko od moich znajomych. Natomiast od klientów słyszałem jedynie pozytywne opinie, i nigdy nie słyszałem słów negatywnej krytyki o charakterze technicznym (i merytorycznym również, chyba że wpis video miał charakter bardziej publicystyczny, niż prawniczy).

***

Pisząc ten artykuł nasunęły mi się jeszcze inne tematy dotyczące tworzenia video dla potrzeb e-marketignu prawniczego. Po kolei będziemy tutaj wszystkie omawiać.


Wideo w e-marketingu prawniczym

Luty 25, 2010

Amerykanie mówią, że Internet zmienił sposób, w jaki robimy dziś interesy i reklamujemy się. Dotyczy to, rzecz jasna, również branży prawniczej.

Nie tak dawno, amerykański adwokat, o swojsko brzmiącym nazwisku Gerry Oginski, wydał pierwszą na rynku książkę na temat budowania wizerunku prawnika (i oczywiście zdobycia większej liczy klientów) za pomocą video. Książka nosi tytuł: How Really Smart Lawyers are Using Video on the Web (to Get More Cases). Sam również rozwija swoją praktykę w oparciu o ten sposób e-marketingu, posługując się videoblogiem New York Medical Malpractice Video Blog

Nie ulega wątpliwości, że video to przyszłość e-marketingu. Dzięki takim serwisom, jak YouTube, informacja obiega świat znacznie szybciej, niż w formie tekstowej. Nie rzadko przecież można usłyszeć, jak to czyjś film, nawet  zrobiony telefonem komórkowym, niczym wirus rozprzestrzenia się w sieci, wywołując aplauz (albo i nie) milionów użytkowników internetu. To jest niewiarygodna reklama: niezwykle skuteczna i – co fenomenalne – darmowa! Prawidłowe video pokazuje coś więcej, niż tylko wiedzę… pokazuje prawdziwą naturę osoby w nim uczestniczącej. Ten ważny element wywołuje jeden – kluczowy w każdym biznesie – efekt: ZAUFANIE. Zaufanie do sprzedawcy… czyli – w naszym przypadku- do prawnika.

Dlatego właśnie Internet zmienił sposób, w jaki robi się dziś biznes na całym świecie. W Polsce również.

Za oceanem możliwości te dostrzegło wielu biznesmenów, którzy zaczynali kilka lat temu od małych firemek, a dziś są ludźmi z milionami $$ na kontach. Jednym z nich, i to jest chyba najlepszy przykład, jest Gary Vaynerchuk – można powiedzieć: sprzedawca win, chociaż nie jest to do końca trafne określenie. Dzięki swojemu videoblogowi WineLibrary.tv obroty jego firmy skoczyły w ciągu roku o kilkaset procent, czyniąc go jedną z czołowych postaci amerykańskiego i światowego e-marketingu społecznościowego.  Teraz Gary oprócz win sprzedaje również wiedzę, jak dzięki pasji i ciężkiej pracy zrobić to co on za pomocą Internetu.

Za Gary Vaynerchuk’iem poszły tysiące ludzi na całym świecie. Poszedł również Gerry Ogiński, fundując swój videoblog dotyczący pomocy prawnej w sprawach medycznych. Za Garym poszedłem też i ja, popełniając więcej błędów, niż mogłem pierwotnie przypuszczać 🙂

W maju zeszłego roku stworzyłem TelewizjęPodatkową.tv:

Jeżeli przyjrzymy się poszczególnym  odcinkom, to zauważymy ewolucję, jaką przechodziłem wraz z moim projektem. Na początku wyglądało to nie tak, jak powinno, ale dziś już wiem znacznie więcej na temat robienia prawniczego video, niż w maju 2009 roku, i mam znacznie większe doświadczenie w tej materii.

Niebawem napiszę dokładniej o moich doświadczeniach w tworzeniu tego rodzaju video. Temat ten jest niezwykle ciekawy i dość obszerny, ale spokojnie … mamy jeszcze czas na pisanie o szczegółach! W każdym razie prawnicze video, jako forma prawniczego e-marketingu, powinno być brane pod uwagę przez prawników. Teraz jeszcze idea ta wyprzedza polską świadomość marketingową, ale jutro już będzie czymś normalnym i powszechnym.

Warto być na początku i warto być liderem.