Jak Feniks z popiołów

Kwiecień 1, 2011

Feniks to wg niektórych podań ptak, który co kilkaset lat miał spalać się na ołtarzu, a następnie odradzać z popiołów na drugi dzień.

Właśnie tak się czuję.

Dlaczego?

Jeśli dobrze pamiętasz, swoje doświadczenie, którym się tutaj dzielę z Tobą, dotyczące e-marketingu prawniczego, czerpię z obsługi własnego systemu e-marketingowego, który skupia się wokół bloga PodwojneOpodatkowanie.pl Nigdy nie piszę o tym, czego na własnej skórze nie przetestowałem. Mam nadzieję, że dzięki temu jestem w miarę wiarygodny dla Ciebie 🙂

A więc skąd ten Feniks?

Stąd, że przez ostatnie 2-3 miesiące …

… Po resztę tego artykułu zapraszam tutaj >>

Reklamy

Trochę o relacji w e-marketingu prawniczym (doradcy podatkowego)

Marzec 8, 2011

W aktualnym jeszcze numerze miesięcznika Forum Doradców Podatkowych znajduje się mój artykuł, który pokazuje doradcom, jak za pomocą sieci przyciągać do siebie klientów. Oczywiście to samo odnosi się też do naszej branży – prawniczej.

Rzecz głównie o relacji klient – prawnik.

Jak przyciągać więcej klientów za pomocą Internetu

W czasach coraz większej konkurencji wśród doradców podatkowych znaczenia zaczyna nabierać strategiczne budowanie więzi z klientami i potencjalnymi klientami. Umiejętność nawiązania i podtrzymania relacji jest bowiem jednym z kluczowych elementów rozwoju kancelarii podatkowej. Dzisiaj doskonale do tego celu nadaje się blog.

Warto sobie uświadomić, że nie ma biznesu, bez istnienia relacji z klientem. Dotyczy to zarówno działalności podatkowej, prawniczej, jak i każdej innej. Taka więź zawsze rodzi się w kontaktach międzyludzkich. Ważne, aby umieć ten mechanizm wykorzystać dla własnych celów i celów kancelarii podatkowej.

Im głębsza relacja, tym lepiej. Im jesteśmy bardziej z klientem związani, tym częściej od nas kupuje i tym częściej poleca nasze usługi. Tym rzadziej też nachodzą go myśli o przejściu do konkurencji. I tym większego możemy zażądać honorarium. Korzyści z posiadanej relacji z klientem są więc oczywiste.

Relacja i jej umiejętne podtrzymywanie ma znaczenie nie tylko w chwili wykonywania dla klienta usługi, ale również po tym fakcie. Tylko wtedy bowiem możemy mieć pewność, że klient powróci, lub też przyprowadzi kancelarii innych klientów.

Co więcej, relacji nie nawiązuje się wyłącznie z klientami, czy potencjalnymi klientami, ale również z tzw. osobami wpływowymi. Są to osoby, które nie będąc naszymi klientami chętnie będą polecały nasze usługi i pomagały w rozwoju kancelarii (każdy biznes ma takie osoby wpływowe, ale nie każdy biznes ma narzędzia, by do nich dotrzeć).

Jak widać, istnienie relacji z klientem w szerokim tego słowa znaczeniu ma istotne znaczenie dla rozwoju kancelarii i praktyki doradcy podatkowego.

Czy możliwe jest nawiązanie relacji w sieci

Wielokrotnie słyszy się, że nie jest możliwe nawiązanie relacji na pomocą Internetu. Rzeczywistość jest jednak zupełnie odwrotna: relację w sieci można nie tylko nawiązać, ale jest to nawet dużo łatwiejsze niż w „realu”. I co najważniejsze, relację taką najszybciej może zbudować właśnie prawnik, czy doradca podatkowy, aniżeli przedstawiciel jakiegokolwiek innego zawodu.

Dlaczego?

Na relację składa się poczucie zaufania oraz sympatii. „Towarem” doradcy podatkowego jest wiedza. Łatwo zatem, udostępniając fragmenty tej wiedzy, zbudować wokół siebie wizerunek eksperta. Innymi słowy – przekazując w ten sposób próbki własnego „towaru” doradca podatkowy może w prosty sposób zdobyć zaufanie potencjalnych klientów (w znacznie gorszej sytuacji jest sprzedawca „proszku do prania”). To jest cecha tego zawodu, której nie można bagatelizować i trzeba wykorzystywać.

Nawiązywanie relacji w sieci jest jeszcze o tyle korzystniejsze, niż w „realu”, że więź tę można zacząć budować na długo przed kontaktem klienta z doradcą podatkowym i wykonaniem usługi. Kiedy relacja jest już dostatecznie głęboka, dochodzi do sytuacji, w której klient wręcz nie może sobie wyobrazić, że usługi dla niego nie wykona jego „znajomy” doradca podatkowy. W tej sytuacji jest to już pewny i wierny klient.

W świecie realnym natomiast sytuacja jest zupełnie inna. Tutaj nawiązywanie relacji następuje najczęściej podczas pierwszego fizycznego kontaktu. I nie trzeba nikomu przypominać o doniosłości skutków tzw. pierwszego wrażenia, które bardzo często decyduje o tym, czy klient ostatecznie skorzysta z usług doradcy podatkowego. Dzięki nawiązaniu relacji w sieci albo efekt pierwszego wrażenia zostaje wyeliminowany, albo ma on miejsce już w blogu (rzadziej stronie www).

Widać zatem wyraźnie, że istnieje realna możliwość nawiązania relacji z klientem za pomocą sieci. Jest to łatwe i, co znamienne, niemal darmowe.

Jak nawiązać relację w sieci

Chociaż ukształtowanie więzi z klientem za pomocą Internetu nie jest skomplikowane, to jednak trzeba wiedzieć, jak tego dokonać. Liczne przykłady wskazują bowiem, że wielu doradców podatkowych nie wie, co trzeba zrobić.

Przede wszystkim należy uzmysłowić sobie, że dzisiejszy Internet, i nasze w nim zachowania, są analogiczne, albo bardzo zbliżone, do zachowań w „realu”. Te same reguły rządzą w obu światach nawiązywaniem znajomości i prowadzeniem dyskusji. W świecie realnym, aby nawiązać z kimś relację, rozmawiamy z nim, najczęściej twarzą w twarz i, jeżeli relacja ta jest dla nas ważna, dbamy o nasz wygląd, pokazujemy się z najlepszej strony, itp. Ale jednocześnie, nie możemy być sztuczni i nienaturalni, bo to będzie powodowało zupełnie odwrotny skutek. Jeżeli do tego jeszcze pomagamy, i to bezinteresownie, to budujemy niemal przyjacielski związek.

Dokładnie identycznie budujemy relację za pomocą Internetu: zaufanie, jako składnik relacji, ukształtujemy poprzez dzielenie się wiedzą (edukację klienta), natomiast sympatię, jako drugi element relacji, zyskamy pokazując siebie takimi, jacy faktycznie jesteśmy.

O ile budowanie za pomocą sieci zaufania do profesjonalizmu, wiedzy i doświadczenia doradcy podatkowego nie budzi zastrzeżeń, o tyle konieczność pokazania siebie często rodzi spore wątpliwości i obawy, co do skuteczności tego podejścia. Wiemy już jednak, że jest to niezbędne do tego, aby osiągnąć zamierzony efekt w postaci relacji z klientem. Co więcej, paradoksalnie pokazanie swojego „ja” wpływa dodatkowo na budowę zaufania do doradcy podatkowego.

To zjawisko potwierdzają badania marketingowe. Studentów podzielono na dwie grupy, gdzie w parach mieli negocjować kontrakt za pomocą poczty e-mail. Jedni nie znali się w ogóle, drudzy – przed fazą negocjacji mieli możliwość poznania faktów z życia kontrahenta, jego zdjęcia, a także przeprowadzenia 5-cio minutowej rozmowy telefonicznej. Innymi słowy mieli możliwość poznania, kim jest „partner biznesowy”. Badanie pokazało, że studenci z grupy drugiej nie tylko darzyli drugą stronę kontraktu większą sympatią, ale również mieli do niej większe zaufanie (a do tego efekt ekonomiczny kontraktów ogółem był o 18% wyższy, niż w grupie pierwszej!).

Widać zatem wyraźnie, że umożliwienie poznania siebie w Internecie nie tylko powoduje wzrost sympatii, ale też buduje, albo wzmacnia zaufanie do doradcy podatkowego.

Jak dać się poznać w sieci

Jak pokazać siebie, aby zbudować relację wystarczającą do tego, by klienci chcieli korzystać wyłącznie z naszych usług? Mamy do dyspozycji kilka możliwości, które dobrze jest wykorzystać łącznie.

Przede wszystkim warto jest pokazać, jak wyglądamy. Nie w sztywnym garniturze w gabinecie ze złotym długopisem przygotowanym do złożenia jakiegoś podpisu, ale „normalnie”, tj. w stylu casual na tle, które do nas w jakimś sensie pasuje (np. wiąże się z naszą pasją).

 

Potem warto pokazać właściwie skonstruowane CV. Tutaj nie można po prostu podać wykazu zajmowanych stanowisk, jak zwykliśmy to robić, ale trzeba zacząć od opowiedzenia czegoś o sobie. Czegoś, co przyciągnie uwagę klienta i będzie jednocześnie nawiązywało do tematu doradztwa podatkowego. Później dopiero można w skrócie omówić własne doświadczenie i na końcu podać wykaz zajmowanych stanowisk (albo też podać link do profilu biznesowego w którymś z portali profesjonalnych: GoldenLine, czy LinkedIn).

Dodatkowo można zamieścić nagrania wideo z wywiadami partnerów kancelarii podatkowej, gdzie opowiadają oni o sobie oraz o kancelarii.

Najważniejsze znaczenie dla zbudowania relacji z klientem kancelarii podatkowej ma jednak pokazanie siebie w zakresie charakteru wypowiedzi oraz interakcja z tym klientem. Można bowiem zaniechać powyższych metod budowania sympatii, ale bez odpowiedniego zaangażowania w treść i dialog cała strategia tworzenia więzi za pomocą Internetu legnie w gruzach.

Czy blog nadaje się do budowy relacji

Aby zatem zbudować w sieci relację z klientem musimy mieć właściwe narzędzie, które taki dialog umożliwia. Musi ono dawać możliwość inicjowania dyskusji i prowadzenia swobodnej konwersacji w czasie rzeczywistym. Z tego punktu widzenia najlepiej do tego celu nadaje się właśnie blog: dla kancelarii podatkowej blog skupiający się na zagadnieniach prawa podatkowego.

Aby jednak blog rzeczywiście prowadził do zbudowania relacji doradca – klient, musi on być prowadzony swobodnie. A to znaczy, że treść powinna odzwierciedlać osobowość jego autora, jak również, że powinien on uczestniczyć w dialogu z osobami udzielającymi się w jego blogu.

Co oznacza, że blog podatkowy powinien być prowadzony swobodnie? Przede wszystkim trzeba sobie zdać sprawę z tego, że blog to medium społecznościowe, a więc – jak mówią niektórzy – „miejsce spotkań”. I, podobnie jak na spotkaniu rozmawiamy inaczej, niż piszemy, tak samo w blogu stylem dominującym jest styl swobodnej rozmowy.

Kiedy przejrzymy blogi prawnicze i podatkowe okaże się, że niestety jest to warunek najtrudniejszy do spełnienia. Większość z nich jest pisana sztucznie, przez co nigdy nie osiągną swojego potencjału. Ten sposób komunikacji nie buduje żadnej relacji. A to jest – jak już wiemy – jedną z najważniejszych zalet bloga podatkowego.

Jednakże utrzymanie prawidłowego stylu w blogu i przez to pokazanie własnej osobowości nie jest wbrew pozorom trudne (nawet w blogu podatkowym), jeżeli tylko postępuje się wedle generalnej wskazówki: pisz tak, jakbyś rozmawiał ze swoim przyjacielem. Sposobów na napisanie naturalnego w swym charakterze artykułu może być wiele.

 

Uczestnictwo w dialogu, który rodzi się w blogu, ma równie decydujące znaczenie dla budowy relacji z jego gośćmi, co styl wypowiedzi. Dialog jest nieodłącznym elementem budowy stosunków międzyludzkich, dlatego nierozsądne jest pozostawianie komentarzy w blogu bez odpowiedzi (co często można zauważyć w blogach prawniczych). Co więcej, jak pokazują wyniki badań, responsywność autora bloga ma nie tylko wpływ na budowę relacji z osobami, które dany komentarz pozostawiły, ale również z osobami trzecimi, których odpowiedź nie dotyczy. Warto zatem udzielać się w dyskusji podobnie, jak udzielalibyśmy się podczas spotkania w świecie rzeczywistym.

Umiejętne wykorzystanie bloga podatkowego, jako narzędzia marketingu, ostatecznie buduje niesamowitą więź z klientami, która może trwać nawet latami. Warto to wykorzystać do budowy biznesu podatkowego w XXI wieku. W czasach, w których nasi klienci mają zupełnie inne oczekiwania, upodobania i możliwości, niż jeszcze 10 lat temu.

 

 

 


Grupa Emarketing Prawniczy na GoldenLine ma już 100-tkę

Marzec 3, 2011

Dziś do zacnego grona osób, skupionych wokół grupy Emarketing Prawniczy na GoldenLine, dołączył setny członek.

Założyłem tę grupę, gdyż po prostu uznałem, że jest to nieco inny temat, aniżeli marketing prawniczy – a tym przedmiotem para się już kilka grup na GL. I miło mi jest widzieć, że niemal po roku istnienia zaczyna ona żyć swoim życiem, a nie moim 🙂 Cieszy mnie to, gdyż najlepszy efekt marketingowy (chyba) daje po prostu pozwolenie grupie na swobodny rozwój, bez autorskiej stymulacji.

Zresztą, jeżeli planujesz założenie grupy dyskusyjnej, to musisz się liczyć z niepowodzeniem. W większości przypadków grupy nie wypalają. To są również doświadczenia innych założycieli. Wcześniej byłem jeszcze autorem grupy skupionej wokół tematu podwójnego opodatkowania (skojarzenie z moim blogiem prawniczym), ale tamta w ogóle nie chciała ruszyć z miejsca.

Dlaczego tak się dzieje, i jak to zmienić?

Nie mam pojęcia i z tego co wiem, nikt nie wie, jak ożywić grupę dyskusyjną. Nikt nie ma na to patentu. Można promować ile się da, ale przeważnie z tego są nici.

Ale nie zniechęcam Ciebie do założenia własnej grupy, omawiającej zagadnienia skorelowane z przedmiotem Twojego bloga i przedmiotem Twojej strategii e-marketingowej. Może skończy jak moja o podatkach, ale może będzie dla Ciebie strzałem w dziesiątkę! Warto spróbować!


Wywiad radiowy i strategia e-marketingowa

Styczeń 21, 2011

Zastanawiałem się, czy o tym napisać.

Wszędzie powtarzam dwie ważne rzeczy, które się z blogami wiążą:

Po pierwsze: Blog gromadzi w ramach swojej społeczności przede wszystkim osoby wpływowe (m. in. dziennikarzy i redaktorów). Jak już tutaj wspominałem nie raz, osoba wpływowa to ktoś, kto posiada własną społeczność, wśród której cieszy się sporym autorytetem i ma możliwość polecenia Twojego bloga, czy nawet Twoich usług (a wiadomo przecież, że najlepszą reklamą jest właśnie polecenie).

Osoba wpływowa to nie musi koniecznie być Twój klient i przeważnie nim nie jest, ale jego wartość tkwi właśnie w potencjale generowania tych klientów dla Ciebie (pomyśl, jaki to tani sposób na pozyskiwanie kolejnych odbiorców Twoich usług!).

Po drugie: Wokół każdego biznesu i każdej kancelarii „krążą” różnorakie możliwości rozwoju. Problem jest w tym, że aby do nich dotrzeć, potrzebne są stosowne narzędzia.

Blog prawniczy jest właśnie takim narzędziem, za pomocą którego można do niektórych z tych możliwości dotrzeć. Bez takiego narzędzia nigdy nie dowiesz się, o jakie możliwości chodzi. Dość powiedzieć, że każdy, kto zaczyna pisanie bloga i wie, jak to robić, wspomina o tym, że blog zmienił nie tylko jego biznes, ale również i życie.

Dlaczego o tym piszę…

Dziś ponownie miałem zaproszenie do Programu 1 Polskiego Radia na wywiad w temacie opodatkowania dochodów zagranicznych. Wywiad w porannych Sygnałach Dnia w bloku Wiadomości Gospodarcze. Największa słuchalność.

Niestety byłem zmuszony odrzucić ofertę, gdyż nie siedzę w tym temacie już tak dobrze, jak wówczas, kiedy regularnie prowadziłem swój blog podatkowy i pisałem opinie podatkowe dla Gazety Prawnej.

Ale jest to wyraźny dowód na to, jak blog (bo ten cały fame wokół mojej osoby wziął się z bloga) pracuje dla dobra swojego autora. Nie jestem doradcą podatkowym, ani jakimś super specjalistą od podatków międzynarodowych, a dzięki blogowi jestem zapraszany na wywiady, proszony o opinie i komentarze (nawet wtedy, kiedy nie mam już na to czasu).

Zobacz, ja się o to w ogóle nie staram: nie piszę, nie dzwonię, nie proszę. To Oni, osoby wpływowe dla mojego bloga, starają się o mnie (jeżeli tak można powiedzieć).

Wiele razy słyszałem z ust prawników, że ich to nie obchodzi, i że raczej wolą nie występować publicznie, a już w ogóle, to jak zechcą, to wywiad mogą mieć na zawołanie wszędzie.

Ciekawe… Tylko że w firmie konsultingowej, gdzie kiedyś pracowałem, wystąpienie w mediach było bardzo ważnym elementem marketingu, a niestety dostać się na łamy prasy, radia, a już w szczególności telewizji, nie było łatwo.

Więc takie gadanie, świadczy w mojej opinii o braku (wiedzy?) dbałości o konsekwentny i strategiczny rozwój kancelarii (publiczne pokazanie własnego doświadcenia ma dużą wartość, gdyż choćby może być ponownie wykorzystywane do promocji kancelarii).

Tak działa blog i tak działa dobrze dobrana strategia e-marketingowa. Gromadzi wokół siebie osoby wpływowe i podaje na tacy nowe możliwości. Tak jak mnie i innym prawnikom, którzy zdecydowali się pójść tą samą ścieżką.

 


Relacja za pomocą sieci – czy to możliwe?

Styczeń 16, 2011

Wielokrotnie słyszałem, że nie jest możliwe nawiązanie relacji za pomocą Internetu.

Rzeczywistość jest jednak zupełnie odwrotna: relację w sieci można nie tylko nawiązać, ale jest to nawet dużo łatwiejsze niż w „realu”. I co najważniejsze, relację taką najszybciej może zbudować właśnie prawnik, czy doradca podatkowy, aniżeli przedstawiciel jakiegokolwiek innego zawodu.

Dlaczego?

Posłuchaj…

Na relację składa się poczucie zaufania oraz sympatii. „Towarem” prawnika, czy doradcy podatkowego, jest wiedza. Łatwo zatem, udostępniając fragmenty tej wiedzy, zbudować wokół siebie wizerunek eksperta.

Innymi słowy – przekazując w ten sposób próbki własnego „towaru” prawnik może w prosty sposób zdobyć zaufanie potencjalnych klientów (w znacznie gorszej sytuacji jest sprzedawca „proszku do prania”, który musi na próbkę wydać najpierw pieniądze, rozdystrybuować, itp.). To jest cecha zawodu prawniczego, której nie można bagatelizować i trzeba ją wykorzystywać.

Nawiązywanie relacji w sieci jest jeszcze o tyle korzystniejsze, niż w „realu”, że więź tę można zacząć budować na długo przed kontaktem klienta z prawnikiem i wykonaniem usługi. Kiedy relacja jest już dostatecznie głęboka, dochodzi do sytuacji, w której klient wręcz nie może sobie wyobrazić, że usługi dla niego nie wykona jego „znajomy” prawnik (byłem w takiej sytuacji już wiele razy, kiedy klient pisał np.: Wiem, że jest Pan jedyną osobą, która może mnie pomóc…).

W tej sytuacji jest to już pewny i wierny klient.

W świecie realnym natomiast sytuacja jest zupełnie inna. Tutaj nawiązywanie relacji następuje najczęściej podczas pierwszego fizycznego kontaktu. I nie trzeba nikomu przypominać o doniosłości skutków tzw. pierwszego wrażenia, które bardzo często decyduje o tym, czy klient ostatecznie skorzysta z usługi prawnej. Dzięki nawiązaniu relacji w sieci albo efekt pierwszego wrażenia zostaje wyeliminowany, albo ma on miejsce już w blogu (rzadziej stronie www).

Co więcej, dzięki relacji nawiązanej wcześniej w sieci (za pomocą bloga), Twojego klienta nie interesuje już to, czy Twoje biuro mieści się w centrum miasta w stylowej kamienicy, a nawet czy w ogóle posiadasz biuro. To nie są dla niego rzeczy najistotniejsze. Najważniejsze jest bowiem dla niego to, byś mu pomógł.

Tyle 🙂

Mam nadzieję, że wyraźnie widać, że masz realną możliwość nawiązania relacji z klientem za pomocą sieci. Jest to łatwe i, co super ważne, niemal darmowe.


Jeszcze o Facebooku w e-marketingu prawniczym

Styczeń 6, 2011

Temat przydatności Facebooka w e-marketingu w naszej branży opisywałem tutaj już nie raz. Jeżeli ktoś chociażby powierzchownie zajrzy do tego archiwum, to szybko się domyśli, że nie jestem entuzjastą owego medium, jako narzędzia do zdobywania klientów kancelarii.

Dlaczego?

Z dwóch powodów:

  • FB nie przyciagnął mi ani pół klienta jak dotąd (blog i inne niż FB media społecznościowe – kilka ładnych setek)
  • są inne, dające 100% skuteczność, metody pozyskiwania klientów dla kancelarii w mediach społecznościowych i wolę swój czas poświęcać na utylizację właśnie ich

Dziś przeczytałem w blogu TopMenedżer wyniki prostych badań statystycznych, prowadzonych właśnie na FB pod kątem konwersji na klienta. Autorem artykułu, oraz całego bloga, jest Michał Ksiądzyna.

Michał w liczbach pokazał to, o czym ja pisałem ogółem. Warto przeczytać i zastanowić się, czy czas poświęcony na marketing kancelarii na FB nie jest czasem straconym.


Zanim stworzysz strategię e-marketingową kancelarii

Styczeń 5, 2011

Od kilku tygodni na blogu Ryszarda Sowińskiego można przeczytać arcyciekawy wpis o tym, jak zacząć budowę własnej kancelarii prawnej. Jeżeli zabierasz się właśnie za utworzenie „przedsiębiorstwa prawniczego”, to zdecydowanie jest to artykuł z gatunku must read.

Ryszard wymienia kilka etapów budowy kancelarii. Gdzie w tym procesie jest miejsce na e-marketing prawniczy?

Na samym końcu.

Najpierw musisz mieć fundament, czyli musisz wiedzieć, kim jesteś, jakie masz mocne strony, co wiesz i co Ciebie interesuje, jakie masz doświadczenie, jaki rynek jest najbardziej obiecujący, kogo chcesz przyciągnąć, jako klienta, jakie usługi chcesz świadczyć i jakie produkty będziesz sprzedawać, itd… Wszystko dokładnie opisane jest w blogu Nowoczesna Kancelaria.

Dopiero jak już będziesz wiedział, czego chcesz, zabierz się za e-marketing. Teraz jest czas na opracowanie strategii e-marketingowej.

E-marketing to klocek w układance, która nazywa się organizacja przedsiębiorstwa (kancelarii). Musisz najpierw wiedzieć, jaki obrazek układasz, aby prawidłowo dopasować kolejne jej (układanki) elementy. Musisz wiedzieć, co chcesz osiągnąć, aby cały proces realizacji tej strategii prowadził do ustalonego celu.

Jeżeli tego nie zrobisz, to … nie powiem, że cała strategia e-marketingowa będzie nieskuteczna, ale raczej, że bałagan organizacyjny będzie ją ograniczał. Sama w sobie dobrze zaplanowana strategia e-marketingowa może mieć pozytywny wpływ na kancelarię, jednak zdecydowanie lepsze rezultaty osiągnie wówczas, kiedy będzie spójna ze strategią kancelarii.

Jeżeli trudno to zrozumieć, to warto posłużyć się przykładem…

Często blog porównuje się do wystąpienia podczas konferencji w realu. Jeżeli to Ty bierzesz w niej aktywny udział, to wiesz: co jest przedmiotem tej konferencji, o czym będziesz mówił, jak będziesz się zachowywał, jak będziesz reagował na pytania, jak będziesz się odnosił do słuchaczy, jakiego języka będziesz używał podczas przemówienia oraz po nim, itd. Masz więc dokładnie zarysowaną strategię: plan i procedurę, której będziesz przestrzegał. Twoje przemówienie jest klockiem układanki o nazwie „konferencja”.

Jeżeli się wyrwiesz z tego schematu i zaczniesz na zupełnie inny temat, niż powinieneś przemawiać, to to również odniesie skutek, ale znacznie słabszy od oczekiwanego. Czyż będzie inaczej?

Musisz więc… powinieneś swoim e-marketingiem nawiązywać do całokształtu organizacyjnego kancelarii. A ten musi być ustalony na samym początku.