Sądzę, że klienci mogą Ciebie pokochać

Wrzesień 29, 2010

Jeżeli zastosujesz w swojej kancelarii strategię e-marketingową i będziesz się stosował do moich wskazówek, to klienci Ciebie pokochają. Nie będą sobie mogli wyobrazić tego, że Ty nie wykonasz dla nich usługi.

Będą Ciebie o to prosić…. i będą Twoimi wiernymi adwokatami.

Oto mail, jaki otrzymałem dziś od pewnej czytelniczki mojego bloga podatkowego (dodam, że już coraz mniej czasu mam na jego prowadzenie, a on wciąż przynosi mi klientów… zgodnie z zasadą, że na starcie spala się najwięcej paliwa, a potem rakieta leci już sama):

Drogi Panie Rafale,
Znam Pana juz jakis czas, ale nie wiedzialam, ze
pracuje Pan jako doradca podatkowy (np. w  e-prawnik’u).
Informacja ta daje mi (mam ogromna nadzieje, ze nie plonna)
nadzieje na to, ze bede mogla skorzystac z Panskich uslug.
Mam 2 sprawy. Jedna prywatna, druga sluzbowa.Obydwie dotycza zagadnien
z dziedziny podwojnego
opodatkowania, choc jedna z nich jest „szersza”.
Nie mam nic, absolutnie, do korzystania z uslug z e-prawnika, ale nie wiem
jak zrobic, zeby „trafic” tam tylko i wylacznie na Pana.
Zalezy mi na Pana pomocy, dlatego bardzo bym chciala umowic sie jakos z Panem,
wylozyc sprawy ze szczegolami i zamowic kompleksowa usluge.
Nie wszystko da sie przekazac wlasciwie droga elektroniczna
(przynajmniej nie jest to takie
proste). Ja potrzebuje nie tylko porady, ale konkretnych wskazowek do
dzialania, wrecz „poprowadzenia
mnie krok po kroku przez ten „cholerny” gaszcz przepisow.
Wiem, ze tylko Pan jest dla mnie najlepszym specjalista do moich spraw
i najwlasciwsza osoba,
ktorej w tej chwili potrzebuje. Nie jest tez chyba przypadkiem, ze moj
maz (ktory nie zna  Pana nazwiska),
szukajac w internecie doradcy, wszedl „automatycznie” na Panska strone
i przeslal mi ja wlasnie
w chwili, kiedy zaczelam pisac ten mail do Pana.
Ja te strone, oczywiscie, znam.
Reasumujac, bardzo Pana prosze o przychylne potraktowanie mojej prosby.
Oczekujac odpowiedzi, pozostaje
z najserdeczniejszymi pozdrowieniami,

(…)

Pamiętaj, że to nie Ty szukasz klientów. To ONI Ciebie szukają. Ty musisz tylko im dać szansę, aby Ciebie znaleźli. I e-marketing właśnie taką szansę stwarza.

Reklamy

Kto wie, co to jest?

Wrzesień 28, 2010

kkk

Wiesz, co to?

A może wiesz też, jak się to ma do e-marketingu prawniczego?

Napisz w komentarzu!

————–

08.10.2010

Odpowiedź znajdziesz w artykule Pamiętaj, aby zawsze odpisać na komentarz w blogu prawniczym.


Niewidzialny e-marketing prawniczy

Wrzesień 27, 2010

Jest w Polsce taki chłopak, który się nazywa Piotr Majewski. Jest on niekwestionowanym guru e-biznesu w naszym kraju. Kto chce zacząć zarabianie w sieci, ten po prostu musi być członkiem jego społeczności (cneb.pl)

Co jakiś czas Piotr wydaje szkolenie o tytule Niewidzialne Techniki Sprzedaży. Prawda jest taka, że najłatwiej robi się biznes na rzeczach (usługach) powszechnego użytku (nie na rzeczach, które są nowatorskie) tyle, że trzeba wiedzieć, jak je sprzedawać, aby wyjść przed konkurencję.

Właśnie tego dotyczy owo szkolenie. Jeżeli wywiesisz billboard o promocji, to twoja konkurencja zrobi to samo i jeszcze bardziej obniży cenę. Nie wygrasz.

A co, jeżeli będziesz stosował techniki „niewidzialne”, o czym twoja konkurencja nie będzie miała świadomości? Będzie dalej brnęła swoją trudną i stresującą drogą, a ty spokojnie i pewnie będziesz zyskiwał kolejnych klientów i zwiększał wartość pojedynczej transakcji.

Nie miejsce na opisywanie tutaj zaczarowanych technik sprzedaży. Ale chcę zwrócić przez to twoją uwagę, że właśnie tak działa e-marketing w sensie takim, jaki ja promuję w tym blogu.

Twoja konkurencja niech walczy na pozycjonowanie w Google, niech płaci słono za miejsca na pierwszej stronie wyników wyszukiwania, które jest osiągnięte w sposób ryzykowny i do tego daje marne rezultaty. Niech płaci coraz wyższe stawki za AdWords, które coraz bardziej jest pomijane przez użytkowników sieci (a jeszcze drożej będzie po premierze Google Instant).

Ty wejdź od kuchni.

Jak?

Załóż blog prawniczy …

Udzielaj się w dyskusjach branżowych …

I linkuj do swojego bloga.

Nikt tego nie zauważy. To pewna droga do sukcesu.


Jestem przekonany o wzroście znaczenia Smartfonów dla e-marketingu

Wrzesień 25, 2010

Czasem poruszam tutaj temat Smartfonów, jako coraz bardziej popularnego narzędzia w e-marketingu prawniczym. Ostatnim razem napisałem, że w telefonie komórkowym nie tyko można przeczytać blog, czy poranną gazetę, ale również można m. in.:

  1. dokonać wpisu w blogu;
  2. skomentować artykuł;
  3. wziąć udział w branżowej dyskusji;
  4. zareklamować się przez StickyBits;
  5. wykorzystać go do usług geolokacji;
  6. … itd;

a zakres możliwości jest duży i na pewno będzie wzrastał. Ograniczony jest on tylko wyobraźnią człowieka.

Akurat dzisiaj serwis comScore podał do wiadomości, że w ciągu ostatniego roku rynek Smartfonów w Europie powiększył się o 41%. I chociaż dotyczy to tylko 5 bardzo rozwiniętych krajów UE, to jednak świadczy to  zdecydowanym trendzie i wzroście znaczenia inteligentnych telefonów w naszym życiu.

A szczególnie w biznesie.

Potwierdzają to również analizy dla naszego rynku. Firma Ericsson prognozuje, że do roku 2014 Smartfony zdobędą około  1/3 udziału w rynku telefonów komórkowych.

I tak powoli, ale jednak zdecydowanie wejdziemy z e-marketingiem prawniczym do strefy mobilnej („mobil-marketing prawniczy” – można to tak nazwać?).

Czasy doprawdy są bardzo ciekawe!

***

Czy nie sądzisz, że warto założyć odrębny blog dla mobil-marketingu?


Dowód społeczny w e-marketingu prawniczym

Wrzesień 21, 2010

Wiecie co? Jestem dinozaurem… A przynajmniej tak mógłby ktoś o mnie powiedzieć, gdyby się dowiedział…

Ostatnio przez przypadek oglądałem Opole. Rzadko oglądam TV. Naprawdę rzadko.

W tegorocznej edycji festiwalu w Opolu po raz pierwszy zobaczyłem, jak wygląda ktoś taki, jak Stachurski(y). Dowiedziałem się przy okazji, że facet nagrał ileś tam fantastycznych kawałków… I że jest powszechnie znany, ceniony i lubiany 🙂 To samo z zespołem IRA.

Ale to jeszcze nic. Odkryłem bowiem, że mój kontakt z polską  muzyką rozrywkową zakończył się na rozpadzie grupy KOMBI, chyba w 1995 roku. Na gruzach KOMBI powstał zespół O.N.A. (może ONA), w którym karierę rozpoczęła pewna skandalistka (tożsamości nie pamiętam) i ona również w tegorocznym Opolu zdobyła jakąś nagrodę. W każdym razie skoro jej w tamtym czasie nie poznałem i nie znałem do teraz(pomimo popularności, jaką się cieszyła), to wychodzi na to, że wtedy mniej więcej urwał mi się kontakt z polską rozrywką.

„Ale ja nie o tym chciałem” …

Nie wiem, czy oglądaliście popis Stachurskiego, ale on jedyny zrobił genialny gest marketingowy. Posłużył się znanym w psychologii sposobem wywierania wpływu na ludzi, mianowicie dowodem społecznym („skoro inni go lubią, to widocznie jest tego wart”). O ile inni artyści „stali” na scenie, on całą swoją piosenkę przetańczył w tłumie publiczności.

Najpierw spowodował, żeby wstali, potem żeby klaskali, a na końcu ruszył w tłum. Kamery tylko jego pokazywały na tle rozbawionej publiczności. Ich radość i obecność dawała dowód tego, że Stachurski jest im nie tylko znany, ale że są oni w nim zakochani.

Inni muzycy stali na scenie sami. Wyglądali tak, jakby się wprosili. Stachurski – jakby został zaproszony.

Co to ma wspólnego z e-marketingiem prawniczym?

Zawsze warto i trzeba posługiwać się dowodem społecznym, aby skłonić naszych potencjalnych klientów to zakupu naszych usług.

Jak to można zrobić w sieci? Bardzo łatwo!

Jednym ze sposobów jest zaprezentowanie opinii innych klientów o naszych usługach. Opinie te można zaprezentować w blogu, na stronie internetowej, albo np. w serwisie GoldenLine, gdzie jest do tego stworzone specjalne narzędzie. Za każdym razem jednak trzeba poprosić zadowolonych klientów o napisanie takiej opinii (jeżeli ktoś korzysta w swojej strategii e-marketingowej z autorespondera, to prośbę o opinię można zautomatyzować). Jeżeli opinie będzie można pokazać wraz ze zdjęciem klienta, to tym lepiej.

(Poniżej opinie o mnie w moim blogu bez zdjęć. Oczywiście znacznie lepiej by było, gdyby były one na pierwszej stronie bloga, a nie w zakładce Kim Jestem.)

Podobnie opiniami można się posłużyć odsyłając potencjalnych klientów na stronę serwisu e-Prawnik.pl

(Poniżej fragment strony z opiniami na mój temat.)

Inny pomysł, to stworzenie na Facebooku strony bloga i wklejenie do bloga specjalnego boksu, gdzie będą zdjęcia osób, które ten blog lubią. W ten sposób osoba goszcząca po raz pierwszy na blogu od razu będzie miała dowód tego, że blog jest popularny, gdyż ileś tam osób publicznie się przyznaje do sympatii, jaką darzy autora tego bloga.

(Niżej fragment mojego bloga z „fejsbukowym boksem”.)

Może macie jeszcze jakieś metody na dowód społeczny?


In-house Lawyers i blogi prawnicze

Wrzesień 20, 2010

Właśnie ukazał się raport, wykonany na zlecenie GreenTarget (konsulting w branży profesjonalnej), dotyczący wykorzystania dla celów profesjonalnych mediów społecznościowych (Facebook, Blog, Twitter, LinkedIn, Wikipedia) przez prawników zatrudnionych w firmach spoza branży prawniczej (in-house lawyers).

Raport oczywiście dotyczy rynku amerykańskiego, ale ciekawe trendy za oceanem mogą mieć wpływ na nasze lokalne środowisko, dlatego warto przytoczyć kilka wniosków z raportu tego płynących.

1. Najczęściej wykorzystywane media wśród tej grupy prawników, to LinkedIn, blogi oraz Wikipedia;

2. Pomimo tego, że większość z nich nadal uważa tradycyjne źródła informacji za najbardziej wiarygodne i godne uwagi, 43% uznało blogi prawnicze za ważne źródło wiedzy profesjonalnej;

3. Blogi są najczęściej użytkowanym źródłem wiedzy wśród prawników w największych firmach (dochód od 1,5 miliarda do 9,9 miliarda $); przy czym 35% z nich odwiedziło jakiś blog prawniczy w ciągu ostatnich  24 godzin, a 54% – w ciągu ostatniego tygodnia;

4.45% firm z dochodem mniejszym niż 10 milionów $ wskazało blogi jako jedno z najważniejszych źródeł informacji;

5. 27% badanych prawników wskazało blogi, jako źródło informacji, na bazie której byliby skłonni zatrudnić prawnika z firmy zewnętrznej, ale tego samego zdania było już 37% prawników w wieku 30-39 lat i było to dla nich drugie, po poleceniu, źródło informacji o doświadczeniu;

6. 74% prawników w wieku 30-39 lat preferuje Smartphony, jako narzędzie do odbioru informacji biznesowej.

Zwiększą ilością danych można zapoznac się w raporcie Corporate Counsel, New Media Engagement Survey.

Jaki generalny wniosek można wyciągnąć z tych liczb?

Ano taki, że na pewno znaczenie mediów społecznościowych w pracy prawników będzie wzrastało. Wynika to z tego, że młodsi prawnicy znacznie częściej z nich korzystają w celach profesjonalnych, ale również sami „in-housi” przyznają (53%), że spodziewają się w ciągu 6 najbliższych miesięcy do roku wzrostu znaczenia w ich pracy owych mediów i narzędzi.

Ciekaw jestem, jak szybko nasze blogi prawnicze znajdą takie zaufanie u naszych prawników, jak za oceanem. Bo że znajdą, to nie mam co do tego wątpliwości.


Google Instant – wpływ na e-marketing prawniczy

Wrzesień 16, 2010

Parę dni temu napisałem o nowej funkcji wyszukiwarki GoogleGoogle Instant. Zapytałem wówczas o to, czy ktoś ma pomysł, jaki owa funkcja może mieć wpływ na e-marketing usług prawnych.

Okazuje się, że może ona zmienić nieco sposób korzystania z zasobów sieci, co może mieć wpływ na skuteczność strategii e-marketingowej.

Jaki?

Nowa funkcja wyszukiwarki działa obecnie na obszarze USA. U nas – za kilka tygodni. Ale użytkownicy Internetu za oceanem już testują i wyrażają swoje – często skrajne – opinie. Jest wielu zwolenników Google Instant, ale również jest wielu przeciwników. Niektórzy mówią nawet, że Google zabije w ten sposób SEO (czyli Search Engine Optimization).

Tak czy inaczej, dla strategii e-marketingowej w kancelarii prawnej Google Instant może mieć duże, negatywne znacznie. Szczególnie wówczas, kiedy potencjalny klient szuka kancelarii w określonym miejscu.

Dlaczego?

Google Instant przewiduje szukaną frazę i wyświetla wyniki wyszukiwania zanim użytkownik wyszukiwarki naciśnie Enter („Szukaj”). Jeżeli szuka on kancelarii w Warszawie, to przeważnie w pole wyszukiwania wpisuje frazę kancelaria prawna w Warszawie (na dziś jest to 18.100 wyszukiwań miesięcznie) i Google pokazuje mu takie wyniki:

Google (stare) pokazuje oczywiście wyłącznie kancelarie z obszaru stolicy. Ale teraz Google Instant przewidując zakończenie frazy, „nie przewidzi” tego, że klient szuka kancelarii w Warszawie i pokaże mu  najpierw masę innych kancelarii, najprawdopodobniej najlepiej wypozycjonowanych, albo też opłaconych w formie AdWords (z usług  których on może skorzystać bez dokończenia wyszukiwanej frazy), natomiast kancelarie z Warszawy pokaże dużo niżej. Zatem można spodziewać się mniejszej skuteczności pozycjonowania lokalnego.

Co jeszcze?

Przewiduje się, że na znaczeniu straci druga strona wyników wyszukiwania (która jest odwiedzana tylko przez 3-4% użytkowników). To oczywiście spowoduje utratę i tak już nikłego zainteresowania pozycją na tej stronie. Jeżeli kancelaria korzysta z płatnego pozycjonowania swojej strony (co odradzam, ale jednak większość firm prawniczych korzysta z tej formy promocji w sieci), to w grę będzie wchodziła obecność tylko na pierwszej stronie.

To ostatecznie niewątpliwie podniesie koszt sztucznego pozycjonowania, jeżeli weźmiemy pod uwagę rosnącą konkurencję. Albo spowoduje większą konkurencję wśród reklamodawców AdWords, co również wpłynie na wzrost kosztu tego rodzaju e-marketingu.

Czy tak będzie w rzeczywistości? Zobaczymy, ale jedno jest pewne: COŚ się zmieni.

***

Więcej na temat zmian w e-marketingu prawniczym w związku z wprowadzeniem Google Instant można przeczytać w artykule 6 Ways the New Google Could Affect Lawyers