E-marketing i pro publico bono

Czerwiec 25, 2010

Dlaczego firmy prawnicze i podatkowe uczestniczą w działaniach pro publico bono?

To jest przecież jeden z najlepszych w tej branży sposobów budowania marki i relacji w potencjalnymi klientami.

Ile to kosztuje?

No, ileś tam… W każdym razie jednorazowa akcja nie wystarczy.

Problem w tym, że bardzo trudno zbudować relację z przedmiotem. Firma nie jest przecież osobą, ale jest sztucznym tworem. Relacje budują ludzie między sobą.

Dlatego tak łatwo nawiązać relacje i zbudować markę, kiedy zamiast logo firmy jest osoba z krwi i kości.

To dlatego e-marketing jest tak skuteczny.

Skuteczny, bo za nim stoi człowiek, a nie firma. Skuteczny, bo wyraża osobowość swego autora.

Reklamy

E-marketing zrobi z Ciebie eksperta

Czerwiec 23, 2010

Pisałem już tutaj wielokrotnie o tym, że sprawny system e-marketingowy może ukształtować pozycję prawnika, jako eksperta w danej gałęzi prawa. Tak było w moim przypadku w zakresie międzynarodowego prawa podatkowego.

Obecnie skupiam się jednak nie na podatkach, ale na zagadnieniach e-marketingu prawniczego. Cały swój dostępny czas poświęcam więc kształtowaniu własnej marki w tym przedmiocie.

Na efekty nie musiałem długo czekać… oto zgłosiła się do mnie Pani redaktor z Biuletynu wydawanego przez Krajową Izbę Doradców Podatkowych, aby dla doradców napisać zwięzły tekst dotyczący e-marketingu prawniczego (tekst artykułu poniżej).

To jest kolejny dowód na to, że strategia e-marketingowa „działa”. I dowód na to, że klienci są w sieci i tutaj można, a nawet trzeba, po nich sięgać!

E-marketing w praktyce doradcy podatkowego

Czy można zatrudnić pracownika, który za darmo i z pełnym zaangażowaniem będzie pracował 24 godziny na dobę przez cały rok, pozyskując dla kancelarii najlepszych klientów?

Odnalezienie takiej osoby na pewno jest skazane na porażkę. Znacznie prostszym rozwiązaniem jest natomiast wdrożenie w kancelarii podatkowej systemu e-marketingowego, który będzie realizował dokładnie te same funkcje: odnajdzie klienta, nawiąże z nim relację, a po wykonaniu dla niego usługi utrzyma z nim kontakt, aby ponownie powrócił, czasem nawet przyprowadzając dodatkowych klientów.

Z takich rozwiązań korzystają już prawnicy na świecie. Niektórzy z nich swoje firmy prawnicze i podatkowe opierają wyłącznie na nowoczesnych systemach marketingu internetowego. Wydaje się zatem, że i na polskim gruncie nadszedł najwyższy czas na poznanie, czym jest e-marketing i jak może on zostać wykorzystany w każdej firmie zajmującej się doradztwem podatkowym. Tym bardziej, że mamy już na tym polu polskie doświadczenia.

Co to jest e-marketing

Marketing w sensie generalnym, to całokształt działań zmierzających do odnalezienia klienta, zmotywowania go do nabycia usługi, i utrzymania z nim jak najdłuższego kontaktu (w tym sensie reklama jest jedynie fragmentem marketingu).

E-marketing to oczywiście marketing w sieci Internet. Spełnia on dokładnie te same funkcje, co jego „analogowy” odpowiednik, z tą jednak różnicą, że jest dużo bardziej skuteczny i tańszy. Skuteczny, gdyż precyzyjnie trafia w docelową grupę klientów. Tańszy, ponieważ w pewnych okolicznościach może wymagać jedynie inwestycji czasu bez ponoszenia ogromnych kosztów związanych z reklamą tradycyjną i poszukiwaniem klienta. E-marketing jest strategią prostą oraz niewymagającą wielkiego zaangażowania i można się nim sprawnie posługiwać w każdej firmie związanej z doradztwem podatkowym.

E-marketing w końcu, to też subtelna i niespotykana nigdzie indziej reklama, która ściśle nawiązuje do zasad etyki doradcy podatkowego, bowiem jej fundamentem jest edukacja klienta, czego nie można powiedzieć o reklamie tradycyjnej, często nie licującej z powagą zawodu doradcy.

Powszechny dostęp do sieci i możliwość wpływu na treść witryny internetowej bez znajomości skomplikowanej technologii, doprowadziły do niebywałego w historii ludzkości rozwoju komunikacji. Nie ma tutaj barier geograficznych ani czasowych. Dlatego wskutek  wdrożenia strategii e-marketingowej każdy doradca podatkowy może łatwo nawiązać kontakt z klientem, znajdującym się tysiące kilometrów od jego kancelarii, dzięki działaniu zaistniałemu kilka lat wcześniej.

Wykorzystanie e-marketingu w kancelarii

Prawidłowo wdrożona strategia e-marketingowa w firmie zajmującej się doradztwem podatkowym powinna skupiać się na trzech ważnych obszarach działalności kancelarii: poszukiwaniu klienta, nawiązywaniu z nim relacji, oraz utrzymywaniu kontaktu po wykonaniu usługi.

Najlepszym instrumentem mającym na celu poszukiwanie klienta i nawiązywanie z nim kontaktu jest blog (można go nazwać „prawniczym”, albo węziej – „podatkowym”). Blogi mają wiele zalet, począwszy od prostoty ich obsługi, przez świetne właściwości pozycjonowania w wyszukiwarkach, po – najważniejsze – możliwość prowadzenia konwersacji z jego gośćmi. Aby jednak blog był sprawnie wykorzystany w ramach strategii e-marketingowej kancelarii, powinien żyć w otoczeniu innych e-narzędzi, jak również musi być wyposażony w odpowiednie dodatki ułatwiające nawigację i dzielenie się treścią.

Blog jest również początkiem budowania relacji z potencjalnym klientem. Dzięki bowiem jego edukacyjnemu i społecznościowemu charakterowi, łatwo można w kliencie wzbudzić zaufanie i poczucie, że naprawdę jest w rękach eksperta. Na dalszym etapie budowania relacji z klientem dodatkowo pomocny jest inteligentny autoresponder, dzięki któremu można sprawnie obsługiwać tysiące klientów, dostarczając im wartościowych informacji i wzmacniając jednocześnie profesjonalny wizerunek w ich oczach.

Blog, a także autoresponder, powinny być używane również w celu utrzymywania kontaktu z klientem po wykonaniu dla niego usługi. Trzeba pamiętać, że pozostawienie klienta samemu sobie na tym etapie jest faktycznie oddaniem go w ręce konkurencji. Tymczasem stałe kontaktowanie się z nim, powoduje dalszy rozwój relacji, dzięki czemu klient taki chętnie powraca i – co najważniejsze –poleca usługi doradcy swoim znajomym.

Zakończenie

Nie wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę, ale właśnie stoimy na progu gigantycznej przemiany, która na zawsze zmieni sposób, w jaki kontaktujemy się z ludźmi, oraz w jaki prowadzimy swoje firmy. Dotyczy to również usług prawnych i podatkowych. Od tej drogi nie ma odwrotu, jak nie ma odwrotu od telefonii komórkowej i poczty elektronicznej. E-marketing w doradztwie podatkowym jest właśnie krokiem ku nowej rzeczywistości, w której szanse – w przeciwieństwie do sfery off-line – są równe dla wszystkich. Warto być pierwszym.

Rafał Chmielewski

Autor jest prawnikiem oraz właścicielem firmy konsultingowej web.lex, wdrażającej systemy e-marketingowe w firmach prawniczych i podatkowych. Więcej na ten temat można przeczytać na łamach jego bloga http://www.e-MarketingPrawniczy.pl


Blogosfera prawnicza – Life Science Law BLog

Czerwiec 18, 2010

Dziś wpis, który obiecałem już trzy miesiące temu, kiedy to powstał blog farmaceutyczny kancelarii Domański Zakrzewski Palinka Life Science Law Blog. Wówczas postanowiłem, że przez trzy miesiące będziemy obserwować pracę nad blogiem naszych kolegów i po tym okresie dokonamy jego oceny pod względem potencjału e-marketingowego.

Trzy miesiące minęły, a więc czas na krótkie, naprawdę krótkie, podsumowanie (weźmy pod uwagę  tylko pięć cech wartych naśladowania i pięć, które warto zmienić) tego interesującego bloga. Zobaczmy…

Blog powstał dokładnie 18 marca (na ten dzień datowany jest wpis Witamy na Blogu!) i od tego momentu do 18 czerwca autorzy napisali 35 artykułów, czyli średnio 2,65 na tydzień (śmieszna statystyka :)). Ostatni wpis pochodzi z 16 czerwca i jest to Przegląd Prasy z tygodnia 07-13.06.2010 autorstwa Mikołaja Barczentewicza.

Life Science Law Blog posiada grono redakcyjne składające się z 11 członków – prawników (w tym doradców podatkowych) kancelarii.

Tyle suchych faktów.

Co warto naśladować

1. Specjalizacja. To dziwne, ale niewiele osób – prawników (chociaż nie tylko) – zdaje sobie sprawę z tego, jak duże znaczenie ma specjalizacja w biznesie. I o ile w samej praktyce można dopuścić pewne odstępstwa (szczególnie w przypadku, kiedy specjalizacja dotyczy nielicznej podmiotowo grupy docelowej), to w systemie e-marketingowym i blogu jest to nieodzowne. W przypadku Life Science Law Blog specjalizacja jest wyraźna i nie pozostawia wątpliwości, że chodzi o prawo farmaceutyczne, wyrobów medycznych i żywnościowe.

Jakie znacznie ma specjalizacja w e-marketingu? Po pierwsze pomaga w pozycjonowaniu bloga w wyszukiwarkach, co przekłada się na ilość odwiedzających – potencjalnych klientów, a po drugie – mentalnie pozycjonuje autorów bloga w świadomości jego gości, jako ścisłych ekspertów. Nie ma więc innej możliwości dla bloga prawniczego, jak specjalizacja, która bardzo dobrze została dobrana przez autorów omawianego bloga.

2. Przegląd prasy. Bardzo dobrym rozwiązaniem była (jest) implementacja dodatkowej kategorii, tj. tygodniowego przeglądu prasy w przedmiocie bloga. Taki zabieg powoduje potrójną korzyść. Po pierwsze i najważniejsze, zachęca do ponownych odwiedzin; po drugie, linki do artykułów prasowych wpływają na lepsze pozycjonowanie bloga; po trzecie, przegląd prasy daje doskonale profesjonalne tło dla autorów bloga. Poza tym przegląd prasy w wykonaniu prawników z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka jest na bardzo wysokim poziomie.

3. Słowa kluczowe. Keywords zdecydowanie pomagają w pozycjonowaniu. Twórcy omawianego bloga zainstalowali specjalną do tego celu stworzoną wtyczkę (ang. plugin) All in One SEO Pack, która automatycznie implementuje do kodu html tagi, jako słowa kluczowe. Wtyczka ta dodatkowo automatycznie podaje opis strony, a dokładniej przedmiot konkretnego artykułu, co wzmacnia dodatkowo czynnik pozycjonujący w Google.


4. Wyszukiwarka. Świetne rozwiązanie ułatwiające nawigację po blogu. Istnienie wyszukiwarki powoduje, że zbędna jest chmura tagów, która uprzednio funkcjonowała na omawianym blogu, ale słusznie została ona zlikwidowana. Poza tym chmura tagów zawsze wprowadza wizualny zamęt na stronie bloga, a i tak w większości przypadków goście nie wiedzą, jak z niej korzystać.

5. Twitter. Life Science Law Blog skorelowany jest z systemem mikroblogowym Twitter, dzięki czemu inni użytkownicy Twittera mogą być na bieżąco informowani o nowościach na blogu. Oczywiście powoduje to większą oglądalność bloga i tym samym zacieśnianie relacji ze stałymi gośćmi.

Podobną funkcję spełnia kanał RSS.

Co warto zmienić

1. Czytelność. W mojej opinii Life Science Law Blog pozostawia tutaj trochę do życzenia, chociaż teraz jest już znacznie lepiej w tym zakresie, aniżeli trzy miesiące temu.

Czytelność tekstu i jego zdolność do przykuwania uwagi ma duże znaczenie, gdyż dziś, w zalewie źródeł informacji, nie czytamy wszystkiego, ale tylko interesujące nas fragmenty tam, gdzie wzrok nasz może spokojnie podążać po linijce tekstu. Jeżeli napotyka on trudności, to taki tekst opuszczamy na rzecz innego. Oczywiście, aby blog odnosił swój skutek, musi być przede wszystkim czytany. Zatem każdy autor bloga powinien zadbać o dobrą (przyjazną) czytelność jego artykułów.

Co zakłóca ową czytelność w Life Science Law Blog? Przede wszystkim zbyt mała czcionka. Są tam również (chociaż nie wszędzie, jak np. tutaj) całe połacie tekstu, który z powodu małej czcionki wygląda, jak plama. Owe „plamy” można łatwo zlikwidować przez podzielenie akapitu na mniejsze jednostki, albo przez wytłuszczenie najważniejszego wyrazu albo frazy w danym akapicie (czasem zdania).

Wytłuszczenie najważniejszego miejsca w akapicie ma dodatkowo to znaczenie, że po prostu przyciąga wzrok czytelnika, dzięki czemu łatwiej czyta się taki tekst, a autor ma pewność, że najważniejsze fragmenty treści  zostały zauważone.

W blogu widać czasem wytłuszczenie całych zdań. Czy jest to dobry zabieg poprawiający czytelność? Na pewno tak, chociaż osobiście preferuję podkreślenie w ten sposób najważniejszego wyrazu (frazy) w każdym akapicie. Dlaczego? Ponieważ najważniejszą rzeczą jest, aby czytelnik bloga przejrzał cały tekst i jeżeli wytłuścimy tylko jedno zdanie w całym artykule, to jest wielce prawdopodobne, że jego czytelnik nie zapozna się z fragmentami leżącymi dalej od tego miejsca. Jeżeli zaś wytłuścimy w każdym akapicie najważniejsze słowo (frazę), to mamy znacznie większą pewność, że każdy z tych akapitów zostanie przeczytany.

Oczywiście wytłuszczenie zdania w każdym akapicie nie wyglądałoby dobrze.

2. Wykorzystanie wtyczki All in One SEO Pack. Powyżej wskazałem implementację tej wtyczki, jako elementu, który warto naśladować. Tym razem jednak muszę dodać, że mam wrażenie, iż nie wszyscy autorzy Life Science Law Blog wiedzą, jak z niej korzystać.

Wtyczka ta zawiera m. in. dwie kategorie brane pod uwagę przez wyszukiwarkę przy ustalaniu kolejności wyników wyszukiwania: słowa kluczowe i opis strony.

Słowa kluczowe

Np. w artykule Pakiety medyczne trzeba opodatkować zabrakło słów kluczowych (keywords), które tworzone są automatycznie z Tagów wybranych przez autora wpisu. Z kolei w artykule 15 punktów procentowych mniej za instalację sprzętu medycznego słowa kluczowe to Podatki oraz VAT, co nie jest najlepszym wyborem, gdyż w żaden sposób nie opisują one artykułu, a raczej kategoryzują go w ramach przedmiotu bloga (tj. słowo VAT pasuje znacznie lepiej do Kategorii bloga, a więc poszczególnych elementów wiedzy, którą on opisuje).

Opis

Opis (dla potrzeb omawianej wtyczki) stanowi podsumowanie artykułu, a więc zwięzłe przedstawienie jego przedmiotu. Wtyczka All in One SEO Pack, jako opis  (description) uwzględnia pierwsze sto kilkadziesiąt (obecnie 160) znaków z początku każdego artykułu. Warto zatem na samym początku postu wskazać dokładnie, o czym dany wpis traktuje (a już  najbardziej idealnie byłoby umieścić tam słowa kluczowe, najczęściej poszukiwane przez użytkowników Google, korzystając z jednego z dostępnych narzędzi).

Mając to na uwadze warto rozpoczynać każdy artykuł od słów odzwierciedlających jego przedmiot, czego w omawianym blogu zabrakło np. we wpisie Trybunał przyjrzy się importowi docelowemu. Tutaj wtyczka All in One SEO Pack zapożyczyła jedynie frazę…

Komisja Europejska zdecydowała się wszcząć przeciwko Polsce postępowanie przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości w związku z importem

…, co nie wyróżnia szczególnie tego wpisu od innych dostępnych w sieci treści, dotyczących importu i ETSu. Podobnie niewłaściwe jest rozpoczynanie artykułu od cytowania sygnatury wyroku sądowego, daty, nru artykułu, gdyż nie są to wyrażenia, których poszukują użytkownicy internetu.

3. Styl. Poza kilkoma wyjątkami treść w blogu jest zbyt formalna. Jest to po prostu język prawniczy, podczas kiedy w blogu powinniśmy używać stylu bardziej swobodnego podobnie, jak w rozmowie. Ma to dwojakie znaczenie: po pierwsze – łatwiej się taki tekst czyta, a po drugie – to właśnie języka potocznego używają użytkownicy internetu i wyszukiwarek, a więc pisanie stylem swobodnym będzie miało lepsze właściwości pozycjonujące.

Jedną ze wskazówek, pomagających w swobodnym pisaniu w blogu (większość prawników ma ten problem, ja również :)) ,  jest pisanie w pierwszej osobie liczby pojedynczej, a więc również używanie słowa Ja (co ciekawe, „ja” oraz „my” jest najczęściej powtarzanymi słowami na stronach kancelarii prawnych, kiedy powinno być dokładnie odwrotnie). Nie jest to wyraz egocentryzmu, a wręcz przeciwnie – jest oczekiwane przez gości bloga (nie zapominajmy, że blog to narzędzie społecznościowe, a zatem odzwierciedlające społeczne interakcje, których naturalnym podłożem jest dialog „Ja -Ja”).

4. Linkowanie wewnętrzne. Bardzo ważnym elementem w blogu – narzędziu społecznościowym – jest umiejętność utrzymania uwagi czytelnika. Dlaczego? Ponieważ im dłużej przebywa on na blogu, im dłużej go czyta, tym bardziej poznaje osobowość (ważne słowo!) autora. Im bardziej poznaje jego osobowość, tym głębsza nawiązuje się relacja i tym bardziej czytelnik jest skłonny do powrotu, itd. Z tego punktu widzenia powinno się stosować różnego rodzaju techniki, które pozwalają czytelnikowi na swobodne poruszanie się po blogu i zachęcające go do tego.

Jedną z nich jest linkowanie wewnętrzne, czyli odnoszenie się do innych artykułów w blogu za pomocą linków. W Life Science Life Blog takich odniesień niemal nie ma.

Linkowanie wewnętrzne ma jeszcze inne znaczenie: po pierwsze – wpływa na zdolność pozycjonowania, po drugie – pomaga czytelnikowi, który na pewno chciałby przeczytać więcej na dany temat, ale zazwyczaj nie wie, jak to znaleźć w blogu.

5. Podobne artykuły. Innym elementem, który pomaga zatrzymać czytelnika na dłużej w blogu jest implementacja wtyczki, która pokazuje podobne artykuły pod stopką tekstu. Taka wtyczka bardzo by się w Life Science Law Blog przydała (może to być np. wtyczka YARPP).

Podsumowując…

Pisząc tę analizę starałem się do minimum unikać wzmianek dotyczących pozycjonowania, ponieważ idea prowadzenia bloga nie sprowadza do tego, aby poszukiwać najwyższych miejsc w wynikach wyszukiwania. Takie działanie z reguły kończy się przeniesieniem akcentu z dbałości o content, na gonitwę za miejscem.  Nie o to wszak tutaj chodzi. Zawsze powtarzam, że zawartość jest najważniejsza i o nią należy zabiegać, a czytelnik, ten, który jest najbardziej pożądany, zawsze znajdzie drogę do takiego bloga. Skupienie się poszukiwaniu najwyższej pozycji może skutkować mierną treścią i dużą liczbą miernych czytelników, a nie o to przecież chodzi.

Zatem wspominając o pozycjonowaniu miałem na myśli jedynie zastosowanie takich technik, które nie tyle mają na celu zwiększenie ruchu na blogu, ile umożliwiają dotarcie do niego tym osobom, do których treść bloga jest adresowana, i którzy w sieci takich właśnie informacji poszukują. Może być ich mało, ale za to będą to osoby z najwyższej półki.

Wydaje się, że w Life Science Law Blog przydałaby się „utylizacja” większej ilości tego typu sposobów na wyszukanie w sieci większej ilości osób zainteresowanych przedmiotem bloga.

Poza tym Life Science Law Blog to blog znajdujący się na pewno w czołówce polskich blogów prawniczych. W tym artykule  (zdecydowanie za długim :)) zdecydowanie więcej mógłbym napisać o jego zaletach (poza wymienionymi powyżej pięcioma elementami, które warto naśladować, są to np.: zakładka Redakcja, zdjęcia i adresy e-mail autorów, możliwość zadania pytania, czytelny i nawiązujący do powagi zawodu design),  niż o wadach.

Póki co blog ten ma mało komentarzy, ale jest to zrozumiale, gdyż żyje on dopiero trzy miesiące, a poza tym mała ilość komentarzy jest normą w blogach prawniczych (w porównaniu do blogów z innych dziedzin wiedzy). Trzeba wziąć również pod uwagę  bardzo wąską grupę docelową bloga.

Trzymiesięczny okres od dnia powstania Life Science Law Blog na pewno jest czasem wykorzystanym bardzo dobrze i z pewnością może to być przykład bloga, na którym warto się wzorować.


Najważniejsza w e-marketingu prawniczym jest treść

Czerwiec 16, 2010

Wiele razy mówiłem w tym blogu, że najważniejsza w e-marketingu jest treść. Ale nie chodzi tutaj o nadwyżkę treści pisanej w sieci nad innymi formami przekazu (co zapewne się zmieni), ale o jej zawartość merytoryczną. Wartościowy przedmiot artykułu to jest to, co przyciąga czytelników i wyszukiwarki. Wyszukiwarki przyciągają kolejnych czytelników, a liczba odwiedzin znowu przyciąga uwagę wyszukiwarek. I tak dalej… Ale przyczynkiem do tego stanu rzeczy jest TREŚĆ – królowa Internetu.

Jeden z czołowych inżynierów pracujących w Kaliforni dla Google Matt Cutts napisał ostatnio:

I’m on a panel called „SEO for Google Vs. Bing: How Different Are They?” Here’s my two-minute take. Search engines do have different ranking methodologies and philosophies, so of course there are differences between how Google ranks and Bing ranks. But most search engines are pursuing what they think users want. So if you’re trying to build a site that puts user experience first and foremost (and you succeed in creating a fantastic user experience), most of the time search engines are working toward returning sites like yours.

So my advice would be: rather than chasing search engines individually or (ugh) trying to make different pages/sites for different search engines, I’d work towards making a site so great that the search engines are working to try to make sure that they return your site. By chasing after a good user experience, you help ensure that you and the search engines are both working in the same direction. That’s much better than you chasing the search engines, which are in turn chasing what we think is best for users.

A więc zamiast uganiać się (jak pisze Matt) za wyszukiwarką, znacznie lepiej uganiać się za czytelnikiem, czyli klientem.

Dlaczego?

Ponieważ wyszukiwarka zawiera skrypt, który ma na celu dostarczenie jak najwartościowszej treści dla jej użytkownika. Jeżeli jest oszukiwana (przez sztuczne zabiegi), to dostarczy treść mało wartościową (w danej chwili dla konkretnego użytkownika). Oznacza to tyle, że i tak opuści on stronę, na którą skierowała go wyszukiwarka, czyli de facto ktoś, kto sztucznie wpłynął na jej wyniki. Taki przypadkowy gość raczej nie zostanie klientem. A to oznacza, że „kreator” (tutaj: osoba mająca kreatywny stosunek do pozycjonowania :)) stracił czas i pieniądze.

Jeżeli natomiast wyszukiwarka nie jest „wspomagana” z zewnątrz, to pojawienie się danej strony na górze wyników wyszukiwania niemal gwarantuje, że użytkownik trafił na treść dla niego najodpowiedniejszą w tym momencie, co w biznesie oznacza, że jest to potencjalny klient.


E-marketing pomoże Tobie znaleźć pracę

Czerwiec 15, 2010

Wczoraj dostałem propozycję pracy w jednej z firm konsultingowych w dziale doradztwa podatkowego. Firma zgłosiła się do mnie po tym, jak zapoznała się z moją działalnością w sieci w zakresie podatków międzynarodowych.

To jest najlepszy dowód na to, o czym piszę w tym blogu: e-marketing pomaga w karierze zawodowej na różne sposoby – albo przyciągając klientów, albo pracodawców. Dlatego powinny się nim zainteresować zarówno kancelarie prawne, jak i studenci prawa i aplikanci.

Oto treść maila (nazwa firmy oraz autora maila do mojej wiadomości):

Witam serdecznie,

niejednokrotnie spotkałam się z Pana artykułami na temat unikania podwójnego opodatkowania, czytałam również Pana opinie na stronach (www.podwojneopdatkowanie.pl oraz http://www.centrumprawaeuropejskiego.eu), mając na uwadze podobieństwo zakresu Pana zainteresowań oraz działalności  … (nazwa firmy) chciałabym zapytać czy byłby Pan zainteresowany spotkaniem w celu omówienia ewentualnej możliwości współpracy.

W załączeniu przesyłam krótką prezentację na temat usług planowania podatkowego świadczonych przez spółkę … (nazwa firmy), która dostarcza narzędzia mogące służyć minimalizacji opodatkowania zysków kapitałowych poprzez zastosowanie struktur zagranicznych (m.in. spółki cypryjskie jako najpopularniejsze rozwiązanie na rynkach kapitałowych). W przypadku zainteresowania propozycją uprzejmie proszę o kontakt w celu umówienia spotkania.

Z poważaniem
AW


Kancelaria prawnicza to firma – daj jej coś, co lubi

Czerwiec 13, 2010

Ciepły weekend jest zawsze okazją do spotkań. Tak się składa, że wczoraj wieczorem miałem okazję uczestniczyć  w ciekawej dyskusji z jednym z moich znajomych, który jest lekarzem prowadzącym prywatną praktykę. Oczywiście zeszliśmy na temat e-marketingu w usługach profesjonalnych i możliwości jego wykorzystania, również w branży usług lekarskich.

Ostatecznie mój znajomy, któremu biznes nie idzie najlepiej (duża lokalna konkurencja) rzekł (mniej więcej):

– Rafał, raczej nie znajdę czasu na e-marketing.

Zawsze mnie dziwią takie odpowiedzi. Co mu odpowiedziałem (mniej więcej)?

– Tomek, jak myślisz, dlaczego takie giganty jak Coca Cola wydają pieniądze na blogi, profile Facebooka, analizy e-marketingowe, kampanie wirusowe, marketing społecznościowy, tworzenie krótkich filmików, itd. Przecież mają tak znaną markę, że im takie zabiegi powinny być zupełnie niepotrzebne! Jeżeli jednak to robią, to widocznie jest to dla nich KORZYSTNE. A skoro jest to KORZYSTNE dla takiego giganta, to tym bardziej jest to KORZYSTNE dla twojej małej firmy, która nie ma marki.

Tomek, ty masz firmę, rozumiesz? Nie: praktykę, mini przychodnię, gabinet, punkt przyjęć… tylko firmę! I jako biznesmen nie możesz tak po prostu przejść obok czegoś, co jest dla niej KORZYSTNE! Tym bardziej, że to „coś” jest tanie, proste w obsłudze i wymaga minimum twojego zaangażowania!

Jesteś lekarzem, i  jak dbasz o zdrowie swoich pacjentów, tak samo powinieneś dbać o zdrowie własnej firmy.

Twoja firma to nie TY. Twoja firma jest organizmem odrębnym od ciebie i od ciebie zależnym. Jeżeli będziesz o nią dbał, to ona odpłaci tobie dobrym zdrowiem. A to bezpośrednio wpłynie na twoją własną kondycję finansową, czytaj: bezpieczeństwo twojej rodziny. Skoro ja ci mówię, że e-marketing jest skuteczny, to jako dobry opiekun własnej firmy, powinieneś przynajmniej rozważyć możliwość jego zastosowania.

Tomek zamilkł. Co było najbardziej szokujące dla niego to fakt, że ma firmę 🙂 W gruncie rzeczy to ciekawe, jak wiele pod tym względem mamy wspólnego z lekarzami. Ani oni, ani w większości my, nie rozpatrujemy własnych praktyk jako biznesy. A sama zmiana podejścia czyni już wiele dobrego w tym zakresie.


Jak klient ma znaleźć dobrego prawnika

Czerwiec 10, 2010

W serwisie GoldenLine jestem członkiem rozwijającej się grupy Dobry Prawnik. Założycielka tej grupy, pani Ewa Czarnecka-Ogrodnik, rozesłała uczestnikom tego forum grupowego biuletyn, w którym napisała m. in.:

… ta grupa, ma pomóc każdemu, kto korzystał, korzysta lub chce korzystać z profesjonalnych usług prawniczych. Tylko jak sprawdzić ten profesjonalizm? Spróbujemy, metodą prób i błędów, na tym forum, odpowiedzieć na to pytanie …

Ów tekst zmotywował mnie do rozpoczęcia kolejnego wątku na łamach tego forum grupowego. Tytuł: Jak znaleźć dobrego prawnika. Poniżej treść tego, co napisałem:

Zanim odpowiemy sobie na to pytanie, może warto zadać sobie takie: Kto to jest „dobry prawnik”, albo lepiej – jakimi cechami powinien on się charakteryzować.

Oprócz cech osobowościowych na pewno będzie to wiedza i doświadczenie. Jak zatem poznać, czy dany prawnik posiada takie przymioty?

Przede wszystkim powinniśmy zapoznać się zakresem zainteresowania zawodowego. I tutaj pojawia się najważniejszy element: w większości przypadków prawnicy obsługują sprawy z niemal połowy zakresu przedmiotowego prawa: od prawa gospodarczego, po handlowe i administracyjne, a czasem jeszcze podatkowe.

Czy taki prawnik będzie miał duże doświadczenie i wiedzę, aby zająć się moim konkretnym przypadkiem? Wątpię. Samo ogarnięcie zagadnień umowy spółki może zająć cały dostępny czas, a gdzie tu jeszcze reszta. Taki prawnik na pewno nie będzie dobrym prawnikiem.

Dobrym będzie natomiast prawnik specjalizujący się w wąskiej dziedzinie, który np. o umowie spółki akcyjnej wie tak dużo, że nikt inny, albo niewielu, może się z nim równać. Wówczas śmiało można mu powierzyć nawet najtrudniejsze zadanie w zakresie tej specjalizacji.

A więc dobry prawnik, to przede wszystkim prawnik specjalista.

Jako że prawnicy to moi klienci wiem, że podstawową obiekcją przed specjalizacją jest obawa, że będą oni mieli mało klientów.

Nic bardziej błędnego. Po pierwsze ludzie chętniej korzystają z pomocy specjalistów (podobnie przecież w medycynie), a po drugie specjalista może żądać wyższego wynagrodzenia, co jest zrozumiałe w oczach klienta. W efekcie może klientów jest mniej, ale za to lepiej płacą.

Dodatkowo nie zapominajmy o tym, że żyjemy w dobie internetu, gdzie w prosty sposób możemy „znaleźć” klientów zlokalizowanych na całym świecie. Jeżeli kancelaria ma wdrożony system e-marketingowy (czym ja akurat się zajmuję i dobrze wiem co piszę) to pracuje on automatycznie dzień i noc bez przerwy, i samodzielnie wyszukuje najbardziej pożądanych klientów: takich, którzy dokładnie poszukują takiej, a nie innej usługi. W związku z tym obawa przed specjalizacją jest nieuzasadniona, gdyż są dostępne e-narzędzia, które doskonale pomagają w biznesie prawniczym.

Powracając jednak do tytułowego pytania (zainicjowanego biuletynem tej grupy)… najprościej dobrego prawnika znaleźć w internecie, ale trzeba mieć świadomość, że specjalizacja świadczy tutaj o poziomie merytorycznym.