Sztuczne pozycjonowanie to strata pieniędzy

Kwiecień 29, 2010

Wiele osób mówi mi, że mogą przecież pozycjonować swojego bloga sztucznie i nie muszą się w związku z tym starać o jego prawidłowe prowadzenie (tj. przyjazne dla wyszukiwarki).

Błąd!

Powtórzę raz jeszcze:

BŁĄD!

Po pierwsze, sztuczne pozycjonowanie jest zawsze ryzykowne. Google może zwietrzyć technologię pozycjonera pozwalającą na nie-organiczne wyniesienie danej strony na pierwsze miejsca wyników wyszukiwania.

Po drugie, algorytm Google stale jest unowocześniany, aby dostarczać swoim klientom najtrafniejszych wyników wyszukiwania. Dana technika pozycjonera może więc z dnia na dzień stracić skuteczność i blog taki znajdzie się nagle poza konkurencją.

Po trzecie, naturalne wypozycjonowanie strony daje gwarancję bliską 100%, że treść w blogu jest wartościowa dla osoby, która doń zajrzała. Przeciwnie, jeżeli taka osoba zajrzy na stronę wypozycjonowaną sztucznie, to jest raczej pewne, że nie znajdzie tam wartościowych dla siebie informacji i ją opuści. W rezultacie być może wiele osób będzie na taki blog zaglądało, ale równie wiele będzie go szybko zostawiać dla konkurencji. A nie chodzi przecież o ilość odwiedzin, ale o zysk, który można osiągnąć z faktu wejścia na stronę potencjalnego klienta.

Po czwarte w końcu, sztuczne pozycjonowanie (podobnie jak posiłkowanie się reklamami Google AdWords), nie licuje z profesjonalizmem firmy prawniczej.

Reklamy

Wideo w e-marketingu prawniczym – najlepsza reklama to jej brak

Kwiecień 28, 2010

Nie tak dawno temu pisałem o możliwościach wykorzystania narzędzi wideo w e-marketingu kancelarii prawnych. Raz wskazałem również wpis w blogu pana Ryszarda Sowińskiego, gdzie można znaleźć całkowicie nieskuteczną (w gruncie rzeczy szokującą i odrażającą) reklamę usług pewnego amerykańskiego adwokata. Niestety w Stanach tego typu reklam ukazało się ówcześnie bardzo wiele, ale na szczęście ten czas odchodzi już powoli w niepamięć.

Obecnie za oceanem mamy do czynienia z trendem reklamy wideo, która w zasadzie nią nie jest. Chodzi bowiem o to, że osoba, która ogląda dane wideo wie dokładnie, że ma do czynienia z prawnikiem, który może jej pomóc w rozwiązaniu jej prawnego problemu, jeżeli go tylko ma. Wszelkie zachęty do sięgnięcia po słuchawkę są więc tutaj zbędne i mogły by wywołać skutek dokładnie przeciwny. Stąd tamtejsi prawnicy powstrzymują się od sloganów typu Call me now before they’ll kill you.

Co więcej, dzisiejsze wpisy wideo pojawiają się blogach, a nie zaś na stronach internetowych, jak to było w przeszłości. A blog, to narzędzie społecznościowe, z którego informacja  łatwo podlega dzieleniu i szerzeniu w sieci, niczym wirus. Warunek jest jednak jeden: blog (ani też konkretny wpis) nie może być firmową reklamówką. Jeżeli tak będzie, to niestety nici z wiralnego charakteru bloga. Dlatego wpis wideo musi być wyważony w treści, musi zawierać wiele wartościowych informacji, i nie może stanowić reklamy kancelarii. A więc w tym przypadku najlepsza reklama to jej brak!

Na koniec świetny przykład z bloga RushOnBusiness.com


Dzięki e-marketingowi prawniczemu ludzie automatycznie będą Ciebie polecać

Kwiecień 28, 2010

Pisałem już o tym chyba ze sto razy: dzięki strategii e-marketingowej w twojej firmie prawniczej klienci, przyszli klienci, a także osoby, które nigdy się twoimi klientami nie staną, nie będą mogli się doczekać, aby promować twoją kancelarię. Bez proszenia i namawiania sami z siebie przejmą tę inicjatywę. I TO jest właśnie NAJLEPSZA reklama dla ciebie!

Właśnie otrzymałem takiego oto maila w związku w moim blogiem prawniczym PodwojneOpodatkowanie.pl. Mail nadszedł w odpowiedzi na biuletyn wysyłany przeze mnie do niemal 2800 subskrybentów:

Rafale,

Dziękuję za Twoją wiadomość!
Jestem zafascynowana Twoją wiedzą. Jesteś PROFESJONALISTĄ w tym, co robisz. Gratuluję !!! Jestem zainteresowana Twoim blogiem z racji ze parę lat temu miałam marzenie, aby mieć profesjonalne biuro doradcy od rachunkowości. Pozwoliłam na to, żeby marzenia zostały niezrealizowane. Kochałam swoją pracę, bardzo. Przeszłam  na emeryturę
I z przyczyn rodzinnych pożegnałam się z biznesem. Obecnie interesują mnie zupełnie inne zagadnienia. Dobrze jest wiedzieć, że zajmujesz się podwójnym opodatkowaniem.

Będę mogła Cię polecać moim znajomym. Wiem, że Gross ludzi ma problemy ze zrozumieniem zawiłości podatkowych.

Pozdrawiam Cię serdecznie i żyzę SUKCESÓW
OSOBISTYCH I ZAWODOWYCH.

Zofia Kxxxxxxx

Jak widać, system e-marketingowy w firmie prawniczej działa. Jest on tani, prosty i diabelnie skuteczny 🙂


RSS w e-marketingu prawniczym

Kwiecień 27, 2010

RSS to po polsku, w swobodnym tłumaczeniu, możliwość subskrybcji treści z ulubionych witryn internetowych. Innymi słowy mówiąc, jeżeli podoba mi się taka a taka strona, to zamiast codziennego jej odwiedzania i sprawdzania, co nowego tam się pojawiło, mogę skorzystać z RSS i spowodować, aby nowa treść z tej strony trafiała wprost na moją skrzynkę mailową, albo do specjalnego czytnika (np. Google Reader). Oszczędza to mój czas i pośrednio pieniądze 🙂

Każdy blog powinien zawierać możliwość subskrybcji treści przez RSS. Dotyczy to również blogów prawniczych. Co więcej, RSS jest również istotną częścią każdej strategii e-marketingowej.

Wkrótce napiszę o tym więcej, gdyż temat ten jest w Polsce szerzej nie znany, natomiast poniżej wklejam ciekawy filmik instruktażowy, który idealnie wyjaśnia, co to jest RSS.


E-marketing pomoże Tobie w nawiązaniu relacji z klientem

Kwiecień 27, 2010

Kilka dni temu napisałem taką oto puentę w jednym z artykułów:

Zauważcie, że dzięki e-marketingowi możemy zbudować relację z klientem zanim do nas przyjdzie. Jeżeli budujemy relację dopiero podczas spotkania z nim, to trzeba się nieźle namęczyć, aby sobie nie poszedł do konkurencji z braku właśnie nawiązania relacji. Jednak jeśli tę relację nawiążemy wcześniej, to kontakt z klientem face to face jest już bułką z masłem.

Przypominam te zdania, bo wydaje mi się, że bardzo dobrze odzwierciedlają sposób, w jaki e-marketing prawniczy „działa” na rzecz kancelarii prawnej, a w zasadzie jej prawnika. Najważniejszą korzyścią z wdrożenia systemu e-marketingowego jest bowiem to, że klient poznaje nas – prawników – zanim się do nas zgłosi po usługę. A kiedy już się zgłosi, to nie po to, aby się targować o cenę, czy aby poznać zakres naszego profesjonalizmu, ale po to, aby POPROSIĆ o wykonanie dla niego usługi.

I to jest tutaj genialne!

… i osobiście sprawdzone!


Miejsce e-marketingu prawniczego w kontaktach z klientem

Kwiecień 26, 2010

Poprzednio napisałem o tym, że na e-marketing prawniczy jest miejsce w momencie:

1. kiedy klient nie ma jeszcze świadomości swojej potrzeby (nie uświadamia sobie, że ma problem natury prawnej), oraz

2. kiedy już wie, że potrzebuje fachowej pomocy i poszukuje sposobu rozwiązania swojego problemu.

To jest właśnie czas na nawiązanie relacji z klientem. Jak wspomniałem w ostatnim artykule, wejście w klientem w interakcję w jednej z tych dwóch faz kontaktu powoduje, że późniejszy kontakt osobisty jest już tylko formalnością (przeciwnie do tradycyjnej formy kontaktu, gdzie nawiązywanie relacji i budowanie marki w świadomości klienta ma miejsce głównie dopiero w trakcie pierwszego spotkania face to face).

Jednak fazy kontaktu z klientem nie kończą się na etapie wykonania usługi, o czym mało który biznesmen – również prowadzący firmę prawniczą – wie. Niestety większość przedsiębiorców „znika” klientowi z oczu zaraz PO sprzedaży. Tymczasem okres „po wykonaniu usługi” jest niezwykle ważny! Dlaczego?

Bo to jest czas, w którym możemy nadal budować i pogłębiać relację z naszym klientem. Po co?

Po to, żeby o nas nie zapomniał, kiedy znowu będzie potrzebował pomocy prawnej, albo kiedy tej pomocy będzie potrzebował jego znajomy.

Nie jest tajemnicą, że obsługa obecnego klienta jest dużo tańsza, niż obsługa klienta potencjalnego. Osoba będąca już naszym klientem nie zadaje pytań, nie waha się, nie dąsa, nie narzeka i … jest skłonna zapłacić więcej niż potencjalny klient, który wymaga przede wszystkim czasu, ale również pieniędzy.

Tak samo, albo bardzo podobnie będzie zachowywała się osoba z polecenia. Autorytet jej znajomego, czyli naszego klienta, przeważnie wystarczy, aby skorzystała z usług naszej kancelarii.

Dlatego niezwykle ważna w biznesie jest świadomość, że klienta mamy na wieczność, i że stale możemy przy nim  być po tym, jak już wykonamy dla niego usługę prawną.

I tutaj również świetnie przysłużą się nam narzędzia e-marketingowe, a głównie inteligentny autoresponder. Dzięki niemu bowiem możemy doskonale zautomatyzować wszystkie czynności związane z obsługą naszych klientów – nawet kiedy jest ich milion, czego każdemu życzę 🙂 (albo może i nie, bo taka ilość klientów może zabić nawet średniej wielkości biznes).

Z mojego doświadczenia

Moja lista mailingowa obecnie składa się z ponad 2700 adresów. Część z tych osób, to moi klienci potencjalni (a więc osoby będące w pierwszej i drugiej fazie kontaktu z firmą), ale druga cześć, to już moi faktyczni klienci, znajdujący się obecnie z fazie ostatniej. Wysyłając do nich wszystkich biuletyn (chociaż łatwo mógłbym rozdzielić owe grupy i wysyłać zupełnie inny biuletyn do każdej z nich) utrzymuję z nimi stały i bieżący kontakt. Po upływie roku podatkowego raczej nie są oni skłonni do zlecenia swojego rozliczenia podatkowego innej firmie, aniżeli moja. Jeżeli jednak nie korzystają już z moich usług, to chętnie je polecają znajomym.

***

Zobacz, dzięki systemowi e-marketingowemu:

1. „wyłuskuję” z tłumu osoby – potencjalnych klientów;

2. nawiązuję z nimi relację;

3. tą relację utrzymuję PO wykonaniu usługi.

To wszystko niemal za darmo, i z niewielkim nakładem czasu.

Pamiętaj: najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić dla swojej konkurencji, to zniknąć z pola widzenia klienta zaraz po jego obsłużeniu 🙂


Miejsce e-marketingu prawniczego w kontaktach z klientem

Kwiecień 23, 2010

Uczestnicząc w różnych rozmowach z klientami, dotyczących strategii e-marketingowej ich firm prawniczych, często słyszę:

„W zasadzie wystarczą nam wizytówki, kiedy się spotykamy z klientem”.

Wynikać by z tego mogło, że e-marketing jest zbędny. Ale czy na pewno?

Przede wszystkim powinniśmy sobie zdać sprawę z tego, że …

UWAGA, resztę tego artykuł przeczytasz w moim nowym blogu tutaj>>