Wideo w e-marketingu prawniczym – jaki sprzęt

Luty 26, 2010

Skoro już jesteśmy w kręgu tworzenia filmów w celach reklamy swoich usług prawniczych, to zapewne wszystkich interesuje to, jaki sprzęt będzie tutaj odpowiedni. Wszak wachlarz jakościowy i cenowy jest tutaj, jak się każdy domyśla, niemal nieograniczony.

Jednym z największych plusów e-marketingu generalnie jest jego niska cena. Czasem nawet może być on darmowy. Nie inaczej jest w przypadku tworzenia video.

W mojej TelewizjiPodatkowej.tv do nagrywania obrazu i dźwięku używałem jednego urządzenia, tj. aparatu cyfrowego Canon PowerShot S2 IS. Nie jest to ani drogi sprzęt (ok. 1.170 zł), ani też bardzo profesjonalny, ale wystarczy, aby zrobić nagranie średniej jakości.

Przy obróbce filmu natomiast korzystałem z programu Pinnacle Studio Ultimate. Jest to program do obróbki amatorskiej, więc również nie jest zbyt zaawansowany, ani drogi (ok. 300 zł).

To w zasadzie cały sprzęt, jaki służył mi do tworzenia kolejnych odcinków Telewizji Podatkowej. Oczywiście można sobie wyobrazić lepsze jakościowo nagrania, niż moje. Niewątpliwie przydałby się mikrofon zewnętrzny oraz lepsze światło. Co prawda pociągnęło by to za sobą dodatkowe koszty, jednak efekt byłby nieco lepszy. Na pewno niebawem „wyposażę się” w te urządzenia, jednak póki co te, z których obecnie korzystam, w zupełności wystarczą.

Oczywiście każdy może od razu wyposażyć swoje biuro w znacznie lepszy sprzęt i wydać nań krocie, jednak pytanie brzmi: do jakiej wysokości będą to wydatki racjonalne.

Pamiętajmy o tym, że jak w całym e-marketingu (również prawniczym) tak i tutaj, Królem jest Treść (Content is the King). Nie forma jest najważniejsza, ale to, co mamy do przekazania. Potencjalny klient szuka odpowiedzi na swoje problemy i wątpliwości, nie interesują go doznania artystyczne wywołane tym, czy innym video. Jest on gotów nawet podpisać cyrograf byleby jego problem został rozwiązany. Z tego punktu widzenia w e-marketingu prawniczym nie powinniśmy dążyć do nadmiernego technicznego profesjonalizmu. Jeżeli treść przekazana w video jest wyśmienita,  to na pewno spełni ono swoje zadanie, natomiast forma ma tutaj zdecydowanie znaczenie drugorzędne.

Pod kątem mojej TelewizjiPodatkowej.tv słyszałem uwagi, że nagrania powinny być bardziej dopracowane. Ok, zgadzam się, ale uwagi te pochodziły tylko od moich znajomych. Natomiast od klientów słyszałem jedynie pozytywne opinie, i nigdy nie słyszałem słów negatywnej krytyki o charakterze technicznym (i merytorycznym również, chyba że wpis video miał charakter bardziej publicystyczny, niż prawniczy).

***

Pisząc ten artykuł nasunęły mi się jeszcze inne tematy dotyczące tworzenia video dla potrzeb e-marketignu prawniczego. Po kolei będziemy tutaj wszystkie omawiać.

Reklamy

Wideo w e-marketingu prawniczym

Luty 25, 2010

Amerykanie mówią, że Internet zmienił sposób, w jaki robimy dziś interesy i reklamujemy się. Dotyczy to, rzecz jasna, również branży prawniczej.

Nie tak dawno, amerykański adwokat, o swojsko brzmiącym nazwisku Gerry Oginski, wydał pierwszą na rynku książkę na temat budowania wizerunku prawnika (i oczywiście zdobycia większej liczy klientów) za pomocą video. Książka nosi tytuł: How Really Smart Lawyers are Using Video on the Web (to Get More Cases). Sam również rozwija swoją praktykę w oparciu o ten sposób e-marketingu, posługując się videoblogiem New York Medical Malpractice Video Blog

Nie ulega wątpliwości, że video to przyszłość e-marketingu. Dzięki takim serwisom, jak YouTube, informacja obiega świat znacznie szybciej, niż w formie tekstowej. Nie rzadko przecież można usłyszeć, jak to czyjś film, nawet  zrobiony telefonem komórkowym, niczym wirus rozprzestrzenia się w sieci, wywołując aplauz (albo i nie) milionów użytkowników internetu. To jest niewiarygodna reklama: niezwykle skuteczna i – co fenomenalne – darmowa! Prawidłowe video pokazuje coś więcej, niż tylko wiedzę… pokazuje prawdziwą naturę osoby w nim uczestniczącej. Ten ważny element wywołuje jeden – kluczowy w każdym biznesie – efekt: ZAUFANIE. Zaufanie do sprzedawcy… czyli – w naszym przypadku- do prawnika.

Dlatego właśnie Internet zmienił sposób, w jaki robi się dziś biznes na całym świecie. W Polsce również.

Za oceanem możliwości te dostrzegło wielu biznesmenów, którzy zaczynali kilka lat temu od małych firemek, a dziś są ludźmi z milionami $$ na kontach. Jednym z nich, i to jest chyba najlepszy przykład, jest Gary Vaynerchuk – można powiedzieć: sprzedawca win, chociaż nie jest to do końca trafne określenie. Dzięki swojemu videoblogowi WineLibrary.tv obroty jego firmy skoczyły w ciągu roku o kilkaset procent, czyniąc go jedną z czołowych postaci amerykańskiego i światowego e-marketingu społecznościowego.  Teraz Gary oprócz win sprzedaje również wiedzę, jak dzięki pasji i ciężkiej pracy zrobić to co on za pomocą Internetu.

Za Gary Vaynerchuk’iem poszły tysiące ludzi na całym świecie. Poszedł również Gerry Ogiński, fundując swój videoblog dotyczący pomocy prawnej w sprawach medycznych. Za Garym poszedłem też i ja, popełniając więcej błędów, niż mogłem pierwotnie przypuszczać 🙂

W maju zeszłego roku stworzyłem TelewizjęPodatkową.tv:

Jeżeli przyjrzymy się poszczególnym  odcinkom, to zauważymy ewolucję, jaką przechodziłem wraz z moim projektem. Na początku wyglądało to nie tak, jak powinno, ale dziś już wiem znacznie więcej na temat robienia prawniczego video, niż w maju 2009 roku, i mam znacznie większe doświadczenie w tej materii.

Niebawem napiszę dokładniej o moich doświadczeniach w tworzeniu tego rodzaju video. Temat ten jest niezwykle ciekawy i dość obszerny, ale spokojnie … mamy jeszcze czas na pisanie o szczegółach! W każdym razie prawnicze video, jako forma prawniczego e-marketingu, powinno być brane pod uwagę przez prawników. Teraz jeszcze idea ta wyprzedza polską świadomość marketingową, ale jutro już będzie czymś normalnym i powszechnym.

Warto być na początku i warto być liderem.


Sekret najskuteczniejszego pozycjonowania strony prawniczej

Luty 24, 2010

Coraz bardziej mam wrażenie, że Internet to Google.

Chcesz mieć prężny biznes prawniczy? Powinieneś postarać się o najwyższe miejsca w wynikach wyszukiwania Google. Aby uzyskać takie miejsca, musisz postępować zgodnie z zasadami i filozofią Google… Jakie one są? Dość proste!

Po pierwsze i najważniejsze: Internet żyje i jest dynamiczny.

Wynika z tego, że jeżeli twoja strona prawnicza „nie żyje” – tj. jeżeli jest ona statyczna, to nie masz co liczyć na uznanie wyszukiwarki Google. A zatem jedynym rozwiązaniem jest strona dynamiczna, a więc taka, na której treść jest zmienna. Nie ma obecnie lepszej formy do wcielenia w życie tej zasady, niż blog. Tak BLOG! Blog prawniczy! Blog da tobie pozycję w pierwszej dziesiątce wyników wyszukiwania i … strumień klientów! Sam to sprawdziłem >>

Po drugie: Content is the King

Najważniejsza jest treść. Wartościowa treść zawsze była w cenie i nic się do tej pory nie zmieniło. Twórz w swoim blogu prawniczym bezcenną treść a pozyskasz liczne grono klientów dzięki najwyższej pozycji w wynikach wyszukiwania i marketingowi społecznościowemu!

Podsumowując: bądź kreatywny – często pokazuj to, co wiesz najlepiej!


Gazeta Prawna – moje wywiady, opinie i komentarze

Luty 22, 2010

W swojej nieco ponad rocznej praktyce, wspartej e-marketingiem prawniczym, pomogłem już ponad 1000 osób. Niektóre sprawy kończyły się pozytywnie w sądach i w postępowaniach odwoławczych.

Dziś w Dzienniku Gazecie Prawnej mój tekst o tym, jak rozliczyć korzystnie ulgę budowlaną przy skorzystaniu z abolicji podatkowej. Tłem do artykułu był rzeczywisty przypadek, w którym dzięki mojej pomocy klientka oszczędziła ponad 5000 złotych ulgi podatkowej.

To jeden z wielu moich tekstów. Dzięki prostemu systemowi e-marketingowemu jestem cytowany w tym ogólnopolskim dzienniku i proszony o opinie oraz komentarze. To działa!


Google i powołanie do zawodu prawniczego

Luty 22, 2010

Uwielbiam Google. Ta niesamowita maszyna daje nam dostęp do takiej ilości informacji, o jakiej jeszcze 10 lat temu mogliśmy jedynie marzyć.

Kiedy rozpoczynałem swoją edukację prawniczą (1996 r.), od samego początku miałem wrażenie, że moim powołaniem w zawodzie prawnika jest pomoc innym ludziom. Ta wizja była jednym z silniejszych czynników motywujących mnie do nauki. Będąc na studiach, zainteresowałem się prawem podatkowym i miałem wyjątkową okazję poznania wspaniałych ludzi: pani prof. Litwińczuk, profesora Modzelewskiego, dr Koniecznego… i innych, dla których podatki były pasją, którą również i mnie zarazili.

Potem, praca w jednej z firm Wielkiej Czwórki. Jakże inna od uniwersyteckich rozważań i dywagacji. Tutaj poznałem wspaniałych ludzi – praktyków i fachowców podatkowych, ale tutaj też poznałem twarde zasady gry: korporacyjnej i rynkowej. Moje ideały legły w gruzach… w wielkim biznesie prawniczym liczą się wyniki finansowe, a pracownik – nawet najwspanialszy i najinteligentniejszy absolwent studiów – traktowany jest jedynie jako przedmiot, którego można ukształtować, precyzyjnie umieszczając go w trybach – tak zwanej – ścieżki kariery, zmyślonej po to, aby utrzymać w nim motywację do pracy i strach przed wykluczeniem ze środowiska.

Zasady korporacyjne w ogóle mnie nie „podniecały” a rynkowe, tylko w takim zakresie, w jakim prowadziły do zdobycia większej ilości klientów, którym mogę pomóc. Wielkiej Czwórce powiedziałem Good Bye i …

zacząłem pomagać.

Dopiero to pozwoliło mi odetchnąć i odzyskać wewnętrzna równowagę. Im więcej pomagałem – oczywiście za pomocą mojego bloga prawniczego – tym więcej miałem klientów… aż doszło do tego, że musiałem nawiązać kontakt z doradcą podatkowym, któremu zleciłem większość moich obowiązków, a sam mogłem zająć się ulepszaniem mojego biznesu. Ulepszaniem, czyli wdrożeniem systemu e-marketingowego, który pozwoliłby mi na jeszcze większą pomoc i zgromadzenie jeszcze większej liczby klientów.

E-marketing prawniczy to nie tylko pozycja w wynikach wyszukiwania Google, słupki odwiedzin i konwersji gości na klientów. E-marketing prawniczy to coś więcej, to bliski, pełen szacunku i zrozumienia, człowieczeństwa i poszanowania, kontakt z człowiekiem. To coś, do czego zawód prawnika został powołany. Prawdziwe sedno i korzenie tej profesji. Dzięki niemu, możemy znowu poczuć się ludźmi, a nie maszynkami do pieniędzy. Dzięki e-marketingowi, jakkolwiek to brzmi, możemy zmienić nastawienie naszego społeczeństwa do prawników. Tak właśnie Internet zmienił nasz świat i naszą branżę!

Dziś również, jak przed setkami lat, możemy pracować na swoje dobre imię (i ilość klientów – zadowolonych klientów) jakością naszej pracy. Zmiana polega tylko na tym, że dzięki e-marketingowi możemy tego dokonać szybciej, prościej i taniej, a do tego możemy ogarnąć większą, niemal nieograniczoną,  liczbę osób. Bowiem w e-marketingu prawniczym wszystko sprowadza się do jakości naszej pracy i świadczonych usług.

Instrukcja optymalizacji strony Google mówi:

Creating compelling and useful content will likely influence your website more than any of the other factors discussed here. Users know good content when they see it and will likely want to direct other users to it. This could be through blog posts, social media services, email, forums, or other means. Organic or word-of-mouth buzz is what helps build your site’s reputation with both users and Google, and it rarely comes without quality content.

To samo dotyczy też e-marketingu prawniczego – najważniejszy jest content, jego jakość. Reszta, chociaż ważna, nic nie znaczy w nowoczesnym świecie. Dlatego im bardziej pomagam i im bardziej służę moim klientom, tym ich mam więcej i tym więcej zarabiam.

Uwielbiam Google, bo daje mi ono szansę realizacji mojego powołania.


Blogi prawnicze – przeglądane przez dziennikarzy

Luty 19, 2010

Wspominałem już nie raz na łamach tego bloga, że blogi są przeglądane przez dziennikarzy i redaktorów gazet, którzy poszukują informacji, aby zgłębić dane zagadnienie, albo też w celu zasięgnięcia opinii lub nawet odkrycia nowego ciekawego tematu. Tutaj więc pojawia się duża szansa dla blogujących prawników, którzy dzięki swoim artykułom w blogach mogą uzyskać dodatkową reklamę w prasie i innych kanałach reklamowych (jak to było w moim przypadku).

O tym, że świat mediów, działających głównie off-line, wchodzi coraz głębiej w sferę e-mediów społecznościowych (których blogi są częścią) świadczą zeszłotygodniowe słowa jednego z dyrektorów BCC Peter’a Horrock’a, który powiedział swoim podwładnym dziennikarzom, że media społecznościowe mają być dla nich pierwszym i głównym źródłem informacji. Jeżeli ktoś nie nadąża za technologiczną zmianą, to powinien opuścić firmę.

Podobnie wyraził się, w rozmowie z Kevinem O’Keefe, John Schwartz – prawniczy korespondent the New York Times, który stwierdził, że 100% reporterów tego pisma korzysta z czytników RSS, dzięki którym subskrybują treści interesujących ich blogów. John robi tak samo.

Wnioski  nasuwają się same:

  1. marketing społecznościowy odgrywa coraz większą rolę w branży prawniczej i tego procesu nie da się odwrócić…
  2. w związku z powyższym i biorąc pod uwagę fakt, że blogi są podstawą tego marketingu, każdy prawnik powinien wdrożyć ten sposób komunikacji z klientami…
  3. dobrze prowadzony blog może być pokazany szerszej społeczności za pomocą mediów spoza sieci…
  4. dzięki tym mediom prawnik zyska miano eksperta, co dodatkowo przełoży się większą liczbę klientów.

Prawnicza blogosfera

Luty 18, 2010

Dziś na tapecie blog pracowników Kancelarii Prawnej Renata Urowska i Wspólnicy sp.k. zatytułowany Kompendium Prawne.

Już od dawna nosiłem się z zamiarem przedstawienia i opisania tego bloga. Z jednej strony dlatego, że jest to blog dosyć bogaty w treść (co jest rzadkością w polskiej blogosferze prawniczej), a z drugiej – ponieważ jedną z osób zaangażowanych w jego stworzenie i rozwój jest – jak mniemam – pan Ryszard Sowiński, dyrektor do spraw strategii i rozwoju w tej kancelarii, znawca tematu marketingu prawniczego i autor bloga Marketing Usług Prawniczych (o Ryszardzie Sowińskim wspominałem już tutaj nie raz).

Chociaż blog ten ma sporo treści to jednak nie jest najstarszym blogiem prawniczym (początek – marzec 2009). Wpisy w blogu ukazują się około 5 razy w miesiącu i dotyczą różnego rodzaju zagadnień związanych w prawem w sensie generalnym (w blogu dostępna jest lista kategorii). Motywem przewodnim, wiążącym wszystkie artykuły, jest bieżąca działalność kancelarii i doświadczenia jej pracowników. Jak napisano w pierwszym poście:

(…) będziemy prezentować Państwu nasze spostrzeżenia dotyczące przepisów prawa, sytuacji, z którymi przychodzi nam się zmierzyć, jako pracownikom kancelarii. Będziemy także pisać o projektach i wydarzeniach, które mamy przyjemność współtworzyć.

Blog ma na celu przybliżenie zagadnień prawnych potencjalnym gościom, a zatem nie jest skierowany tylko do kolegów z branży prawniczej (czyli z założenia powinien być pozbawiony niezrozumiałego żargonu prawniczego, co potwierdzam):

[blog ten jest] próbą nawiązania kontaktu nie tylko z naszymi dotychczasowymi klientami czy potencjalnymi klientami ale również z pozostałą społecznością korzystającą z zasobów Internetu.

Ostatni wpis Legalna dekompilacja programu komputerowego (cokolwiek to znaczy :)) jest datowany na 9 lutego 2009 roku, i jak sama nazwa mówi, omawia on warunki legalności dekompilacji programu na gruncie prawa autorskiego, a także warunki użytkowania programu „zdekompilowanego”.

Ok. Dokonajmy teraz krótkiej  oceny tego bloga z punktu widzenia e-marketingu prawniczego.

Plusy

1. Spora ilość treści, w miarę regularnie odnawianej. Ma to pozytywny wpływ zarówno na wyszukiwarki, jak i na gości bloga, którzy raczej nie są skorzy do odwiedzania blogów „umarłych”, czy też „ledwo żywych”.

2. Odrębność bloga od strony kancelarii prawnej. Taki zabieg powoduje, że goście są bardziej skłonni polecać blog, aniżeli wówczas, kiedy jest on zespolony ze stroną kancelarii (wartość pod względem marketingu społecznościowego).

3. Inna nazwa (domena) bloga aniżeli kancelarii. Uwagi – jak wyżej.

Minusy – tych jest nieco więcej

1. Brak specjalizacji bloga. Blog skupiony wokół jednego przedmiotu lepiej się pozycjonuje w wyszukiwarkach, a poza tym robi lepsze wrażenie na gościach – potocznie specjalizacja równa się wiedza i profesjonalizm. Wiadomo, że nie można specjalizować się we każdym temacie. Co prawda autorami artykułów tego bloga jest kilka osób, jednak biorąc pod uwagę jego zakres przedmiotowy to i tak ich liczba jest zbyt mała, aby każdy z nich mógł nazwać siebie specjalistą w danej dziedzinie. Nie mówię przy tym, że każdy blog powinien być wyspecjalizowany, ale na takie „manewry” mogą sobie pozwolić naprawdę wielkie firmy prawnicze, które nie muszą ścigać się z konkurencją i mogą zastosować pełen wachlarz narzędzi e-marketingowych.

2. Niewłaściwe adresowanie artykułów. Zobaczmy na adres ostatniego postu: http://kompendiumprawne.pl/?p=406. Taka nazwa nic nie mówi wyszukiwarce i w ogóle się nie pozycjonuje w grupie docelowej tego bloga (chyba że ktoś poszukuje informacji o liczbie 406). Adres powinien być czytelny i korelować z ewentualnymi zapytaniami wpisywanymi w okno wyszukiwarki. W powyższym przypadku powinien wyglądać co najmniej tak: http://kompendiumprawne.pl/legalna-dekompilacja-programu-komputerowego. Niewłaściwe adresowanie jest tutaj wręcz niewybaczalnym błędem, tym bardziej, że blog ten oparty jest na silniku WordPress, gdzie zmiana sposobu adresowania zajmuje dosłownie 5 sekund.

Ktoś może powiedzieć, że to nie ma takiego wielkiego znaczenia… Nie? To proszę wyszukać ten wpis w wynikach wyszukiwana Google. Jego po prostu tam nie ma…. nawet, jeżeli w pasku wyszukiwarki wpiszemy tytuł artykułu! Pamiętajmy, że z Google pochodzi około 50%  i więcej ruchu na stronie, więc brak bloga w wynikach wyszukiwania jest niedopuszczalny (chyba, że kancelaria prawna prowadzi działalność charytatywną).

Stąd też zapewne niewielka liczba komentarzy. Ja naliczyłem ich dwa. Co prawda – jak już pisałem w artykule Liczba komentarzy w blogach prawniczych – ilość komentarzy w blogach z naszej branży jest zawsze niewielka, jednak tylko 2 komentarze na cały blog to zdecydowanie za mało i jest to oznaka jakiejś nieprawidłowości.

3. Smutny desing. Blog Kompendium Prawne jest szary… dosłownie. Szarość, i jej odcienie, to nie jest kolor kojarzony z profesjonalnymi usługami prawnymi. Pierwsze wrażenie po wejściu na blog jest przygnębiające – przynajmniej dla mnie. A pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Nawet, jeżeli gość bloga czyta jego treść, to jego doznania są już osnute uczuciem pierwszego wrażenia przygnębienia.

Z punktu widzenia wygody użytkownika bloga, również barwa czcionki jest istotna. Tutaj mamy szarą. Oczywiście trudniej się czyta szary tekst na białym tle, aniżeli czarny. W każdym przypadku, jeżeli nie jest to blog artysty, czy komika, czcionka powinna mieć kolor czarny… i kropka 🙂

4. Poszczególne artykuły nie są tagowane. Tag, to inaczej przedmiot danego artykułu w blogu i powinien w miarę precyzyjnie określać, o czym artykuł ten mówi. Tagi mają duże znaczenie dla wyszukiwarek, gdyż dla nich tag to po prostu, obok tytułu, dodatkowy opis treści. Dzięki temu wyszukiwarki są w stanie podać bardziej precyzyjne wyniki wyszukiwania, co przekłada się wprost na dotarcie do ściśle sprecyzowanej grupy odbiorców bloga, czyli potencjalnych klientów.

Autorzy bloga Kompendium Prawne klasyfikują artykuły jedynie w ramach kategorii, odpowiadających poszczególnym działom prawa. Usystematyzowanie treści w kategorie nie odnosi jednak takiego skutku, jak jej otagowanie.

Zaniechanie otagowania dodatkowo powoduje niekorzystny zasób kodu HTML, co znowu ma swoje przełożenie na skuteczność pozycjonowania, ale w szczegóły techniczne nie wchodźmy.

5. Brak możliwości subskrybcji komentarzy z poszczególnych artykułów. Z punktu widzenia marketingu społecznościowego i możliwości udziału w generalnej dyskusji, w omawianym blogu brakuje możliwości powiadamiania o nowych komentarzach i wpisach. Co prawda zaimplementowano kanały RSS, jednak ten sposób subskrybcji treści nie jest tak efektywny, jak ten, którego tutaj brak, a który powiadamia osoby zainteresowane bezpośrednio w poczcie e-mail (kanały RSS wymagają dodatkowego użytkowania czytnika, np. Google, do którego rzadko się zagląda, albo wcale).

6. Brak możliwości zapisania się na newsletter. Lista subskrybentów newslettera (biuletynu) jest jedną z podstawowych narzędzi e-marketingowych, dzięki którym można łatwo utrzymywać wieloletni kontakt z klientami oraz z klientami potencjalnymi. Należy pamiętać, że najlepiej zarabia się na klientach, którzy już kupili jakąś usługę, gdyż albo wrócą ponownie, albo polecą kancelarię kolejnym osobom. Utrzymywanie kontaktu z obecnymi klientami dzięki liście mailingowej jest łatwe i w dodatku mało kosztowne (albo w ogóle bezpłatne), a przy tym bardzo opłacalne. Dziś lista mailingowa to nie jest superfluum, ale rzecz powszechna i nieodzowna.

Hmmm… to chyba tyle z najważniejszych rzeczy…

Ogólnie rzecz biorąc, blog Komendium Prawne jest merytorycznie bardzo ciekawym blogiem, jednakże doświadczenie prawników i praca włożona w jego funcjonowanie idzie na marne, jeżeli nie jest on widoczny w wynikach wyszukiwania a zapoznanie się z jego treścią nie jest komfortowe.