Prawnicza blogosfera

Grudzień 21, 2009

… Jednak tych blogów prawniczych trochę istnieje w polskim internecie. Nie tyle, ile np. w USA (liczone w tysiącach), ale kilka można zliczyć. Niewątpliwie niebawem staną się one bardziej popularne również w Polsce. Poza moim blogiem prawniczym, o którym tutaj staram się raczej nie wspominać, nie ma jednakże innego bloga prowadzonego przez prawnika (w tym doradcę podatkowego), który by „żył” w otoczeniu aktywnego e-marketingu.

Chociaż jest mały wyjątek, o którym tym razem chciałem wspomnieć….

Paweł Tyniec – aplikant adwokacki – założył zupełnie niedawno (grudzień 2009) blog prawniczy Paweł Tyniec – O prawie i nie tylko. Dlaczego jest to wyjątkowy blog? Gdyż jako jedyny posiada elementy e-marketingu społecznościowego. Przede wszystkim czytelnik bloga może szybko podzielić się treścią ze swoimi znajomymi za pomocą funkcji Podziel się. Taka możliwość, po pierwsze, pozwala na interakcję autora bloga z jego czytelnikami, a po drugie – w prosty i wydajny sposób umożliwia szerzenie w sieci treści zamieszczonej w blogu. To wszystko składa się na większą poczytność, reklamę oraz zwiększenie zaufania do autora – parwnika, skutkując oczywiście liczbą klientów.

Dodatkowo, czego nie ma w innych blogach prawniczych, Paweł Tyniec zawarł na jednej z podstron swojego bloga (Po godzinach) kilka osobistych informacji. Chodzi tutaj głównie o jego zainteresowania. Taki zabieg pozwala potencjalnemu czytelnikowi ujrzeć osobę zamiast prawnika. Nie ulega bowiem wątpliwości, że chętniej wchodzimy w interakcje z żywymi osobami, niż z firmami, co skolei znowu buduje wieź i zwiększa poziom zaufania – jedne z kluczowych czynników niezbędnych w nawiązywaniu kontaktów biznesowych.

Paweł Tyniec w swoim blogu jak dotąd dokonał dwóch wpisów. Pierwszy – Jak zbudować przewagę konkurencyjną kancelarii – porusza ciekawe zagadnienie konieczności posiadania przez prawników strategii biznesowej, niezbędnej dla skutecznego prowadzenia tego rodzaju działalności gospodarczej. Drugi, to polemika z poradą adwokacką z zakresu prawa spadkowego.

Patrząc na całokształt wydaje mi się, że blog Pawła ma duże szanse na powodzenie, o ile wpisy będą skoncentrowane na jednym przedmiocie (specjalizacja – element strategii), a sam autor będzie dokonywał w nim częstszych wpisów (zdążyłem się już przekonać, że autor bloga nie stroni od komputera:)). Oczywiście przydałoby się więcej narzędzi e-marketingowych (znowu – strategia), ale powoli – to dopiero początek!

Reklamy

(e)-Marketing prawniczy a nie-prawniczy

Grudzień 19, 2009

Przeanalizujmy teraz kolejny ciekawy fragment artykułu pani Doroty Hołubiec Także prawnicy potrzebują marketingu. Poprzednio rozpartywaliśmy zagadnienie e-marketingu, jako narzędzia do realizowania badań rynkowych, a tym razem skupimy się na podobieństwach prowadzenia biznesu prawniczego do innego rodzaju działalności gospodarczej. Pani Dorota pisze w swym artykule:

Wysoka jakość oferowanych usług nie jest już wystarczającym magnesem przyciągającym nowych lientów. Kancelarie muszą budować swój wizerunek i podejmować działania marketingowe podobnie jak inne firmy.

Nieco wcześniej czytamy, że ze względu na brak wiedzy merytorycznej klienci nie są w stanie ocenić usługi prawnej, a zatem oceniają obsługę. Wynika z tego, że wysoka jakość usługi, świadczonej przez prawników, nie jest magnesem przyciągającym potencjalnych klientów. Kierują się oni bowiem zupełnie innymi kategoriami przy wyborze tej, a nie innej kancelarii (chyba, że nie mają wyboru w braku konkurencji).

I tutaj mamy punkt styczny z biznesem nie-prawniczym. Każdy dobry sprzedawca wie, że klienci kupują emocjami. Nie kupują towarów czy usług, ale kupują rowiązania swoich problemów. Nie kupują Mercedesa, ale samochód wysokiej klasy, który podniesie ich samoocenę i wzmocni wizerunek. Nie kupują ekologicznych owoców, ale kupują zdrowie. Nie kupują alkoholu, ale dobrą zabawę. Ich wybory są zakorzenione w ich systemach wartości i przekonaniach. I takie czynniki powinny być również brane pod uwagę przy poszukiwaniach potencjalnych klientów przez prawników. W tym zakresie działalność prawnicza nie różni się niczym, od działalności z innej gałęzi gospodarki.

Czy nowoczesny e-marketing służy przedsiębiorcom w pozyskaniu  i utrzymaniu klientów? Oczywiście, że tak, czego przykłady mamy dookoła, i jest ich coraz więcej. Obecnie żadna firma nie może sobie pozwolić na bezczynność w tym zakresie, gdyż niebawem nie będzie już konkurencją dla swojej konkurencji. Chociaż w Polsce jeszcze ten temat się rozwija, w USA jest już normalną rzeczą np. prowadzenie bloga i utrzymywanie aktywnych stron na Facebook’u czy Twitterze. Okres, kiedy za oceanem blog firmowy był czymś wyjątkowym, odeszły w niepamięć. Obecnie w USA prawnicy wychodzą ze swoją ofertą do sieci, sprawnie wykorzystując narzędzia e-marketingowe, robiąc dokładnie to samo, co firmy nie-prawnicze.

Jak na razie w Polsce temat e-marketingu wśród prawników nie jest jeszcze rozpoznany. I nie chodzi tutaj tylko o prawników, ale również osoby doradzające im w zakresie marketingu prawniczego. Przykładem jest choćby autorka cytowanego artykułu, pani Dorota Hołubiec, która pomimo swojego dużego i niekwestionowanego doświadczenia i wiedzy, nie wspomina ani słowem o nowym kanale marketingu prawniczego, jakim jest internet.

E-marketingu dla tej grupy zawodowej nie było również w planie seminarium Optymalne narzędzia marketingu profesjonalnych usług prawnych, które odbyło się 15 grudnia 2009 roku (a więc 3 dni temu) w Warszawie.

Ten stan rzeczy niebawem ulegnie zmianie, gdyż taka jest kolej rzeczy. Rosnąca konkurencja zmusi firmy prawnicze do sięgnięcia po nowe kanały marketingu. I jak zwykle najwięcej wygra ten, kto będzie pierwszy!


E-marketing jako narzędzie badania rynku usług prawnych

Grudzień 18, 2009

Na stronie Marketing przy Kawie znalazłem ciekawy artykuł pani Doroty Hołubiec, osoby mającej kilkunastoletnie doświadczenie w tworzeniu strategii i budowaniu wizerunku kancelarii prawniczych. Tytuł: Także prawnicy potrzebują marketingu.

Pani Dorota wspomina tutaj o kilku ważnych – z punktu widzenia e-marketingu prawniczego – elementach, usprawniających działaność firm prawniczych. Między innymi pisze ona:

Na rynku wygrywają te kancelarie, w których wydatków pozwalających lepiej poznać potrzeby i czekiwania klientów nie uważa się za brzemię obciążające budżet.

To jest prawda stara jak świat: aby coś sprzedać, trzeba najpierw wiedzieć, co się sprzeda, a więc na co jest popyt. Wiele firm nie prowadzi badania rynku i zanim się one dowiedzą, że na ich produkt nie ma chętnych nabywców, produkują masę zbędnych towarów. Natomiast powinno być inaczej. I dotyczy to również firm prawniczych: sprzedać można tą wiedzę, na którą jest popyt; wyspecjalizować należy się w tej dziedzinie, w której są potrzeby na usługi prawne (nie zawsze uświadomione).

Ok. Czy zatem za pomocą narzędzi e-marketingowych można zbadać rynek na tyle, aby dostrzec potrzebę u potencjalnych klientów? Oczywiście, że tak. Jak to się odbywa? To bardzo proste! Na stronie internetowej (blogu) wstawiamy miejsce na zadanie nam pytania przez odwiedzających. Wpisując swoje pytanie klienci dają nam jednocześnie znać, gdzie w systemie prawa jest największe zapotrzebowanie na usługi prawnicze.

Z mojej praktyki

Dzięki zostawionym w moim blogu pytaniom miałem szansę dowiedzenia się, że problemem jest obowiązkowy zwrot podatku otrzymanego z zagranicy, na tle przepisów o abolicji podatkowej. Wg mnie, oraz zainteresowanych podatników, jest to nieuczciwe działanie fiskusa. Sam tego stanu prawnego bym pewnie nie odkrył, a nawet jeżeli bym to zrobił, to i tak nie wiedziałbym, jak wielka jest skala tego problemu. Efektem tego było kilka wywiadów dla Gazety Prawnej, co jednocześnie wzmocniło mój wizerunek eksperta w zakresie międzynarodowego prawa podatkowego i wpłynęło, rzecz jasna, na poziom moich dochodów.

To zresztą nie jedyna niszowa sytuacja, o której dowiedziałem się z wysyłanych do mnie pytań.

Dalsza analiza artykułu pani Doroty Hołubiec w kolejnym wpisie >>


Najpierw daj – potem weź

Grudzień 18, 2009

Zmienia się świat, zmieniają się klienci i ich gusta. Każdy mądrze prowadzony biznes powinien za tymi gustami podążać. Dziś już przecież nie wystarczy strona internetowa, aby przyciagnąć klienta do siebie.  Taki zabieg nie robi na nikim wrażenia, a wręcz przeciwnie. Dziś potrzeba czegoś więcej, niż tylko pokazania swojej wizytówki światu, i dotyczy to zarówno biznesu wirtualnego, jak również biznesu „tradycyjnego”.

Jedną ze skutecznych zasad marketingu obowiązujących w dzisiejszym świecie jest: 3 x daj – raz weź. Wszyscy domyślają  się, co to znaczy: najpierw należy coś podarować, aby ostatecznie przemienić klienta potencjalnego w rzeczywistego. Jednak podarować nie raz, nie dwa, ale przynajmniej trzy razy. Tego oczekują dziś klienci. I jeżeli ktoś jeszcze nie widzi takiej potrzeby, to niebawem jego biznes zgaśnie przytłoczony konkurencją.

Bezpośrednio dotyczy to także działalności firm prawniczych – dużych i małych. Charakter prowadzenia biznesu nie różni się tutaj zbytnio od charakteru działalności innego rodzaju i nie jest to tylko moja opinia.

Ok. Ktoś mógłby powiedzieć, że nie można każdemu najpierw dać, bo trzeba jeszcze pracować bepośrednio nad realizacją zysku. Tak, ale dzięki narzędziom internetowym możemy to zrobić w prosty sposób tym bardziej, że – pamiętajmy – e-marketing jest ponadczasowy, a więc raz wykonana praca przynosi efekty przez lata. To, co damy jednej osobie (potencjalnemu klientowi), będzie służyło jeszcze setkom innych. W ten sposób obdarujemy wielokrotnie wiele osób, do których potem nie tylko będziemy mogli zwrócić się ze sprzedażą usługi, ale przede wszystkim w większości przypadków to oni zwrócą się do nas z prośbą o wykonanie usługi!

Co prawnik albo doradca podatkowy może dać klientowi? Oczywiście swoją wiedzę. I nie ma tutaj obawy, że damy zbyt wiele, i że klient wszystkiego się dowie tak, że nie będzie mu potrzebna żadna usługa! To jest niemożliwe, gdyż dając swoją wiedzę nie dajemy gotowych rozwiązań we wszystkich możliwych sytuacjach, w których znaleźli się klienci. Zawsze znajdzie się grupa takich osób, które będą potrzebowały pomocy prawnej nawet pomimo świadomości swojego stanu prawno-faktycznego.

Oczywiście wiele innych osób nabędzie dzięki temu wiedzę, ale skoro nie zdecydują się na skorzystanie z pomocy prawnej, to i tak nie skorzystają z niej u naszej konkurencji. Natomiast opuszczą naszą stronę z poczuciem wdzięczności i prawdopodobnie plecą ją innym osobom, a także wrócą po inne wiadomości.

Przekazywanie swojej wiedzy ma jeszcze inny dodatkowy wymiar: ciekawe strony (tj. użyteczne pod względem treści) są przeczesywane również przez dziennikarzy. Jedną z lepszych reklam jest zdecydownie zamieszczenie w prasie informacji ze strony prawniczej, albo możliwość udzielenia wywiadu w mediach.

Jak przekazywać swoją wiedzę? Oczywiście za pomocą bloga!

Z mojej praktyki.

Mój podstawowy blog prawniczy PodwojneOpodatkowanie.pl zawiera masę treści, którą kolekcjonuję od ponad roku. W miesiącu ukazuje się więcej niż 5 wpisów. Osoba, która trafia na tą stronę jest zaskoczona (czego dowodem są prywatne maile), że w jednym miejscu może zasięgnąć tylu niezbędnych jej informacji (rzecz niespotykana w polskim internecie). Następnie, będąc przekonaną o mojej fachowości, zadaje mi pytanie. Chociaż już wiele wie, to i tak pyta, bo nie znajduje odpowiedzi na swoje wątpliwości. 

Od początku prowadzenia bloga udzieliłem już około 1000 odpowiedzi. Za żadną nie mogłem jednak zarządać wynagrodzenia, gdyż nie jestem utytułowanym prawnikiem. Czasem jednak „klienci” z własnej woli przysyłają mi prezenty. Jeden z nich płynie właśnie statkiem z Trynidadu od polaka zamieszkałego w tym dalekim kraju. Odpowiedzmy sobie na pytanie: czy ta osoba weszłaby do mojego biura, nawet gdyby było z marmuru? Nigdy. Ale weszła na moją stronę i dostała tyle wiedzy, że sama zdecydowała się poprosić o usługę!

Tego życzę wszystkim prawnikom!


Jak zacieśnić więź z klientem

Grudzień 17, 2009

Parę dni temu pisałem o potrzebie stworzenia głębszej relacji z klientami, również z tymi potencjalnymi (W czym tkwi potęga e-marketingu prawniczego). Zacieśnienie więzi z ludźmi jest ważne także dla prawników, gdyż klient – przyjaciel (obecny albo przyszły), którego pozyskamy, nie tylko będzie stale korzystał z naszej pomocy, ale również przyprowadzi firmie innych klientów. Ową głęboką relację można łatwo stworzyć dzięki narzędziom e-marketingowym i odrobiny wiedzy.

Jak zatem zacieśnić więź z drugą osobą za pomocą sieci? Dokładnie tak samo, jak w rzeczywistości: należy wypowiedzieć się na jakiś temat, a potem posłuchać tego, co ta osoba ma do powiedzenia, i ewentualnie odpowiedzieć jej. Wydaje się proste? Bo takie jest w istocie!

Z mojej praktyki.

Oprócz bloga dotyczącego opodatkowania dochodów zagranicznych (który jest moją podstawową maszyną do zarabiania pieniędzy) prowadzę bloga prywatnego – RafalChmielewski.com Zamieszczam tam artykuły na różnorakie tematy w zależności od tego, co uznam za ważne w danym momencie. Z reguły są to moje opinie i uwagi o życiu i sukcesie w sensie generalnym. Opisuję tam również moje przygody żeglarskie (hobby), wskazuję osoby, które miały wpływ na moje życie, poruszam często zagadnienia kontrowersyjne. To wszystko powoduje, że jestem lepiej rozumiany przez moich klientów, a także poznając mnie lepiej, zaczynają oni czuć do mojej osoby sympatię (faktycznie jest tak, że bardzo SZANUJĘ swoich blogowych gości i nie tylko). W efekcie przywiązują się do mnie nawet, jeżeli nie zgadzają się z moimi poglądami.

W ten sposób buduję sobie społeczność (ważne słowo!), która skupiona wokół mojego bloga PodwojneOpodatkowanie.pl jest i będzie skłonna do regularnego kupowania moich usług.


Ilu klientów możesz pozyskać?

Grudzień 17, 2009

Tym razem krótko, ale treściwie:

Dzięki e-marketingowi prawniczemu Twoje biuro „odwiedzić” może niezliczona liczba potencjalnych klientów – setki dziennie przez lata!!!

Ile jednak faktycznie wejdzie do Twojej kancelarii osób bez prawidłowego e-marketingu?

Jeżeli stosujesz zasady e-marketingowe, to rocznie masz szansę na więcej odwiedzin niż 36.500! Taka liczba wychodzi, jeżeli pomnożysz 100 odwiedzin w ciągu dnia przez liczbę dni w roku. Wystarczy, że tylko 10% z tej liczby sprzedasz usługę za 100 zł – masz na czysto rocznie 365.000 zł!

Taka jest potęga internetu i e-marketingu, którą sprawnie i szybko możesz wykorzystać w swojej firmie!


Prawnicza blogosfera

Grudzień 16, 2009

Dziś kolejny „młody” blog zatytułowany Blog o Prawie – Przemyślenia Aplikanta Adwokackiego. Młody, gdyż został utworzony w lutym 2009 roku. Jego autorem jest aplikant adwokacki Paweł Sikora.

Blog jest bardzo ciekawy, jednak merytorycznie skierowany do fachowców. Osoby nie będące w temacie postępowania cywilnego nie znajdą tutaj dla siebie użytecznej treści. Paweł w swoim blogu analizuje wyroki i postanowienia sądów cywilnych, nie zaniechując przy tym wyrażania swoich poglądów oraz opinii. Artykuły są obszerne i widać, że autor poświęcił na ich napisanie sporo swojego cennego czasu. Treść bloga ma dużą wartość przedmiotową.

Chociaż blog funkcjonuje już niemal rok, to jednak nie ma na nim wielu wpisów. Średnio wychodzi jeden wpis na miesiąc. Ostatni dotyczy utworzenia Insytutu Allerhanda – instytucji, która pragnie przyczyniać się do ubogacania domeny publicznej oraz dostarczać studiów i analiz dla instytucji powołanych do tworzenia i stosowania prawa w Polsce.

Inne, poza blogiem, techniki e-marketingowe nie są stosowane przez Pawła Sikorę.

Podsumowując: Blog o Prawie jest ciekawą stroną, skierowaną raczej do prawników, jednak aby uzyskał on pełną interaktywność i zasługującą na to poczytność, autor powinien wdrożyć choćby podstawowe narzędzia e-marketingu prawniczego.